niedziela, 11 grudnia 2016

Jesienno-zimowa muzyka. Dobra muzyka

No właśnie, od przybytku głowa aż zabolała. Jak zwykle, jesienno-zimową porą, ukazało się kilka ciekawych płyt. Z premedytacją mówię tylko o polskich, bo od pewnego czasu przede wszystkim zwracam uwagę właśnie na polskie. Uważam (można się nie zgadzać, i tak swoje wiem), że rodzimi wykonawcy mają świetną passę. Zaczynam więc od najlepszych (bo i po co czekać). Tych, które zaciekawiły albo zawiodły.


1. Łąki Łan - Syntonia
Krótko mówiąc - rewelacja. Dopracowana, pełna smaczków i niepowtarzalnego nastroju, płyta. Dla wyznawców tradycji funkowej, przełożonej na współczesną elektronikę - uczta.
Niesamowicie podoba mi się Łąki Łan w wersji koncertowej. Na tej płycie oczywiście nie ma tej żywej energii, ale i tak warto. 

2. Eldo - PSI
Momentami nieco depresyjnie (a przynajmniej - pesymistycznie), ale literacko - przednio. Gdzieniegdzie może nieco enigmatycznie, ale całość konsekwentna. I - jak Eldo proponuje gdzieś na początku płyty - spokojnie można usiąść w fotelu, zgasić światło i wsłuchać się w jego opowieść.   Bity też nieoczywiste. Autor nie idzie na łatwiznę. Polecam.

3. Agnieszka Chylińska - Forever Child
Połączenie dobrej passy duetu producenckiego Bartek Królik & Marek Piotrowski oraz dobrej passy Agnieszki Chylińskiej, która na płycie wydziera (się) z duszy emocje - jak za starych dobrych lat. Połączenie drapieżnego wokalu z mocną, nowoczesną elektroniką, daje bardzo dobry efekt. Trochę niepokoi mnie sylwetka Chylińskiej (portale plotkarskie pokazują jej wychudzone ciało) i zastanawiam się, czy to aby nie anoreksja. Ale muzycznie - miodzio.

4. Fisz Emade Tworzywo Sztuczne - Drony
Liryka Fisza jest specyficzna. Do tego stopnia specyficzna, że niekiedy potrafi irytować. Bywało tak przy poprzednich płytach. Tu jest prościej, logiczniej, tradycyjniej i... zdecydowanie lepiej. W sensie - bardziej komunikatywnie. Odpowiedzialny za muzykę Emade również idzie tą drogą. I bardzo dobrze. Traktuję "Drony" jako interesującą zapowiedź kolejnej płyty, która okaże się powalająca. 

5. Krzysztof Zalewski - Złoto
Mam z nim kłopot. Wokalnie - rewelacja (trudno znaleźć równie dobry: stylowy, emocjonalny, warsztatowo świetny męski głos w polskiej muzyce). Muzycznie - bardzo ciekawie, z dobrymi aranżacjami, interesującymi pomysłami i dbałością o spójność. 
Problemem są teksty. Notabene - całkiem fajne. Niestety - bardzo często rozmijające się z rytmiką piosenek. Pojawia się tzw. transakcentacja, czyli niezgodność akcentów w melodii z akcentami w poszczególnych słowach. Zalewski nagina słowa do melodii. I robi to na tyle często, że odwraca uwagę od tego co dobre. Szkoda.

6. Ten Typ Mes - AŁA
Mieszane uczucia. Bo o ile inteligencja, błyskotliwość i ironia w rapowych tekstach są bardzo ważne, a umiejętne posługiwanie się słowem wymaga docenienia, to autozobowiązanie do używania brzydkich wyrazów niekoniecznie mnie przekonuje. Stąd wątpliwość. Co nie zmienia faktu, że doceniam i słucham bez dyskomfortu. 
Aha, TTM coraz częściej śpiewa. Co więcej - robi to całkiem nieźle.

7. Wojtek Mazolewski - Chaos pełen idei
Bardzo interesująco podany miks różnych stylistyk. Mimo różnorodności, dodatkowo pokomplikowanej jazzowymi wtrętami, udanie sprowadzony do wspólnego mianownika. I (mimo tychże jazzowych wtrętów) wciąż strawny dla szerokiej grupy odbiorców. 
Warto docenić muzyczną swobodę wykonawców.

8. T.Love - T.Love
Coś się stało Muńkowi. Być może fani T.Love powiedzą, że to sprzeniewierzenie się punkowym i alternatywnym korzeniom, ale ja (nie będąc fanem, w dodatku mocno sceptycznie podchodząc do wokalu Staszczyka) muszę przyznać - dopracowana płyta. Liryka doszlifowana, dobrze podana, starannie wyartykułowana, muzycznie ciekawie ograna, nawet z hitowym potencjałem. 
T.Love to nie moja bajka, ale ta płyta brzmi co najmniej przyzwoicie. Da się słuchać.

9. Perfect - Muzyka
Legendarni seniorzy z Perfectu nadal w dobrej formie. Jak zawsze niesamowicie sprawni, jak zawsze - stylowi i rozpoznawalni, jak zawsze - na dobrym poziomie tekstowym i muzycznym, jak zawsze - z interesującymi momentami. 
A jednak czegoś brakuje. 
W trakcie słuchania możemy pokiwać głową: "o, fajna solówka", "super fraza", "dobry refren", "ciekawy riff". Problem w tym, że w głowie nie zostaje nic. 

10. Organek - Czarna Madonna
Zachwyty znajomych dawały nadzieję na coś wyjątkowego. Tę samą nadzieję dawała rozwijająca się kariera Organka i jego wejście do pierwszej ligi. 
Niestety. Mam wrażenie, że znajomi nie mieli okazji wysłuchać pierwszej płyty Organka. Bo była świetna, była świeża, była intrygująca. 
Druga płyta (czyli właśnie "Czarna Madonna") jest jakby stroną B longplaya. Te same środki artystyczne, podobna idea. Ale już nieświeża.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz