niedziela, 2 marca 2014

Wyślesz swojego syna na śmierć? Za Ukrainę?

Gorąco na Ukrainie, gorąco na Krymie, gorąco w mediach, gorąco w serwisach społecznościowych. Rosyjskie "wyciąganie ręki po swoje" dość często porównywane jest do działań Hitlera w miesiącach poprzedzających wybuch wojny. Krym (anektowany teraz przez Putina) porównuje się do Gdańska. 
A co najważniejsze - nieporadność i symboliczny protest Unii Europejskiej, ONZ i USA porównuje się do stanowiska, jakie wówczas Zachód przyjmował wobec ultimatum postawionego Polsce przez hitlerowskie Niemcy. 

Społecznościowi komentatorzy nie kryją oburzenia: "tylko tyle?", "UE nic nie robi, jak Francja i Anglia w '39?", "Tusk powiedział tylko to?"...

Faktycznie, to smutne. Pozbawiające złudzeń. Ale należy przyjąć to jako standard. Bo NIKT nie chce wysyłać swoich dzieci na śmierć za obcą sprawę. 

Wchodzimy w sferę zwykłych, ludzkich emocji. Dopóki w grę wchodzi "pokojowa" interwencja gdzieś daleko, dopóki wysyłamy do Iraku garstkę ochotników, nie myślimy o tym jak o wojnie. 
Tutaj pojawia się takie ryzyko. Ryzyko takiej prawdziwej wojny, w której nie uczestniczy symboliczny kontyngent, a przymusowo uczestniczy masa wojska (i straty już na pewno nie są liczone w pojedynczych trumnach wracających z honorami z bliskiego wschodu). 

A takiej prawdziwej wojny nie chcemy, prawda? Nie chcemy ginąć, nie chcemy wysyłać na śmierć naszych dzieci. Dlatego z jednej strony zżymamy się, że "politycy robią tylko tyle", ale z drugiej strony... powinniśmy chyba być im za to wdzięczni. 

Bo oni głośno mówią to, co sami w duchu myślimy.
I jesteśmy Zachodem z 1939... 


3 komentarze:

  1. Polacy być może nie myślą o "interwencji" w Iraku jak o prawdziwej wojnie. Irakijczycy na ten temat mają z pewnością odmienne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście. TAM jesteśmy najemnikami na luziku, TU - trzęsiemy tyłkami.

      Usuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=tnA2fEhqq-I

    Bomba komentarz do Tego wpisu IMO :)
    OK, wiem i rozumiem, że możesz nie sympatyzować...

    Moim zdaniem TU nie znaczymy NIC, kompletnie NIC!
    Możemy jedynie PACZEĆ i komentować.

    /pardon my language/

    OdpowiedzUsuń