czwartek, 25 lipca 2013

Vaterland. Czyli murek z nagrobków

Stare, solidne budynki gospodarskie o charakterystycznym rozkładzie, wybudowane ponad sto lat temu przez niemieckich gospodarzy, pozostałości niemieckich napisów, dwujęzyczne reklamy biznesów turystycznych wycelowane w niemieckich turystów - tak wyglądają okolice Darłowa.

W tamtejszym muzeum zobaczyć można mapę okolic z przedwojennymi, niemieckimi nazwami miejscowości - w większości podobnymi do polskich.

Zizow - tak nazywała się kiedyś wieś Cisowo. W Cisowie jest kościół. Na pięknym wzgórzu, między nowoczesnymi elektrowniami wiatrowymi jest pięknym elementem krajobrazu z wielowiekową historią - takim wyrazem szacunku do przeszłości.
Oglądam z bliska kościół, jego otoczenie. I mam wątpliwości.


Bo o ile przy kościele (zabytkowa świątynia jest czynna) stoi odrestaurowany w latach 70. postument z nazwiskami dawnych niemieckich mieszkańców Cisowa, zmarłych grubo przed wojną...

(uwagę zwraca napis Vaterland mit Gott)

...to ogrodzenie kościelnego terenu, wykonane z resztek (ich?) nagrobków, wygląda raczej smutno. 



Domyślam się, że ktoś o to zadbał o to, żeby szczątki ludzkie z dawnego cmentarza godnie pochować i upamiętnić zbiorczą mogiłą, a do budowy prowizorycznego ogrodzenia wykorzystano po prostu "materiał kamieniarski", w dodatku starając się ułożyć płyty tak, by nie było widać napisów.

Jednak nie wszędzie się to udało.


Próbuję sobie wyobrazić, jak byśmy reagowali na wiadomość o podobnej konstrukcji ogrodzenia jakiegoś budynku np. w Wilnie albo Lwowie. Ogrodzenia wykonanego z dawnych polskich nagrobków.

Pewnie byłoby trochę szumu...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz