niedziela, 7 kwietnia 2013

Wspaniałe samochody, piękne dziewczyny. I niesmak


To takie typowe podczas imprez targowych. Ekspozycja ze skomplikowanymi obrabiarkami, nowymi wzorami płytek ceramicznych, nowoczesnymi maszynami do udoju. A obok - smukłe, starannie umalowane, z przyklejonymi uśmiechami hostessy. Ich obecność ma osłodzić oglądanie kompletnie nieatrakcyjnych wizualnie przedmiotów. 

W przypadku targów motoryzacyjnych chodzi o podkreślenie/uzupełnienie urody nowoczesnych pojazdów. 

Kolejne targi za nami. Kolejne targi i... kolejne smutne spostrzeżenia.

To już nawet nie chodzi o managerów marketingu/kierowników/właścicieli firm, którzy bez hostess nie wyobrażają sobie swojego stoiska. Część z nich po prostu wpisuje się w starą jak świat metodę sprzedawania seksualnością. Inni liczą na to, że ta służbowa podległość (jak podejrzewam - umowa-zlecenie za psie pieniądze) pomoże w nawiązaniu relacji wieczorowo-nocnych.

Zabolało mnie co innego.
Ale najpierw muszę cofnąć się o kilka(naście) lat.

Kilkakrotnie obsługiwałem dziennikarsko targi motoryzacyjne w Poznaniu. Wtedy też (zgodnie z ogólnoświatową tradycją targów i wystaw samochodowych) nie brakowało atrakcyjnych dziewczyn. Eksponujących oszałamiającą figurę, czarujących firmowym uśmiechem, pozujących do zdjęć z nowym modelem tej czy innej marki. W krótkich spódniczkach, butach na obcasach...
Cóż z tego, że co wrażliwsi młodzieńcy mieli policzki rozpalone jak piekarnik w okresie wielkanocnym.
Dziewczyny nie przekraczały cienkiej granicy. 

Coś się zmieniło. Nadal, przy samochodach uznanych marek pozują ubrane elegancko, długonogie dziewczęta (przykład - powyżej), ale pojawiły się też konkurentki. Ubrane właściwie w samą bieliznę z trudem utrzymującą piersi w miejscu, wypinające w niedwuznacznej pozie swoje bujne, opięte pośladki, robiące miny rodem z taniego filmu porno...

Zwiedzający (w końcu to targi moto, więc przede wszystkim młodzi mężczyźni) w takiej sytuacji wpisują się w konwencję i uderzają w tony dalekie od salonowej elegancji. Zbladłem, kiedy usłyszałem słowa wyglądającego niedresiarsko 25-latka, który chciał zrobić zdjęcie trzem hostessom (być może na zdjęciu miał być również motocykl, ale niekoniecznie).
"Patrzcie tutaj, Dupeczki"....

Liczyłem na to, że któraś z Dupeczek, jeżeli nie pacnie pacana w pysk, to przynajmniej powie mu coś bardzo niemiłego...

Zawiodłem się.
Zawołanie wywołało uśmiechy na buziach dziewcząt, najwyraźniej akceptujących swoje stroje i swoje role.
Dlaczego akceptujących? Szukam odpowiedzi.
Może to wina bezrobocia zmuszającego do poniżającej pracy, a może... akceptacja swoistego "układu sił", który kobietom każe uwodzić facetów i korzystać z wynikających z tego profitów, a facetom - gardzić kobietami, a jednocześnie do nich lgnąć...

--------

Oprócz porno-hostess na Targach Moto, zawiodłem się na czymś jeszcze.
Na offowej, partyzanckiej kampanii promocyjnej, którą ukryci pod kryptonimem marketingowcy (o rodowodzie grafficiarskim) przeprowadzili w Hiszpanii. Zapewne po to, by pokazać swoją skuteczność.
Chwalą się tym na swojej stronie, na której kreują się na światłych, nowoczesnych, kompetentnych specjalistów.

Oto wymyślili, że w różnych miejscach umieszczą naklejki (tzw. wlepki), które w niebanalny sposób będą zachęcały do polubienia Polski i jej zalet.

Zatem - po co jechać do Polski?
1. żeby iść na fajną imprezę
2. żeby poodpoczywać na plaży pod klifem
3. żeby najeść się bigosu
4. żeby skonsumować swoją następną dziewczynę (która już tu jest).
Przepraszam - nie dziewczynę. Dupeczkę....






1 komentarz:

  1. Jakub ... sam odpowiedziałeś na swoje pytanie - "Ale najpierw muszę cofnąć się o kilka(naście) lat."

    OdpowiedzUsuń