sobota, 1 września 2012

Donald Tusk - przekleństwo. O polityce okiem nieznawcy

Unikam polityki. Nie lubię jej (ściślej - gesty i słowa jej przedstawicieli napawają mnie zwykle obrzydzeniem (niezależnie od reprezentowanej opcji). Nie znam się na niej. Nawet nie chcę znać plotek, które postępowanie pana X albo Y, zdaniem przeciwników politycznych, stawiają w zupełnie innym świetle.
Zaciekawiło mnie tylko typowo PR-owskie sformułowanie "rząd Donalda Tuska".


Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę. Ilekroć któryś z prominentnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości krytykuje (jako opozycja) aktualnie rządzących, mówi nie o "rządzie Platformy Obywatelskiej" ale o "rządzie Donalda Tuska". To nie może być przypadek. Wygląda to na konsekwentną i skrupulatnie realizowaną, PR-owską strategię.
Jest to tyleż ciekawe, co nielogiczne. Bo skoro opozycja (ma prawo!) kontestuje działania konkurencyjnej opcji politycznej, to powinna raczej krytykować Partię (PO),  a a nie - personalnie Człowieka Nią Kierującego. Nawet zakładając, że Tusk cieszy się w PO wyjątkowym posłuchem, albo że potrafił zmanipulować znaczną część działaczy, nie możemy przyjmować, że  to PO to jednoosobowe przedsięwzięcie. Czyli polityczne ataki konkurentów powinny dotykać partii...
Najwyraźniej się mylę, bo medialne twarze PiS z uporem godnym lepszej sprawy przypisują całe zło tego świata właśnie Donaldowi Tuskowi.

W sumie to całkiem zabawne. Bo wydaje się obnażać podstawowy kompleks szefa PiS. Kompleks o nazwie tożsamej z imieniem i nazwiskiem lidera koalicji rządzącej. Kompleks LUDZKI, a nie POLITYCZNY.
To śmieszne (i smutne) kiedy ludzkie kompleksy stają się osią politycznego sporu.

Wolałbym inaczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz