poniedziałek, 23 lipca 2012

Miło postrzelać. To takie kulturalne...

Najpierw zagadka. Którego z polskich wydawców dotyczy poniższa notka (zaczerpnięta ze strony internetowej)?

... to nowoczesne wydawnictwo, którego oferta jest skierowana do czytelników poszukujących zarówno kanonu współczesnej literatury, jak i ważkich tekstów z filozofii i religii, a także biografii i pasjonujących opracowań historii XX wieku. Do grona naszych autorów należą między innymi: Mario Vargas Llosa, Zadie Smith, Paul Auster, J.M.Coetzee, Paweł Huelle, Wiesław Myśliwski, Norman Davies, Ryszard Kapuściński, Wojciech Jagielski, ks. Józef Tischner, Szymon Hołownia, Marek Krajewski, Wojciech Mann.
(...)
Misją ..... jest zaspokojenie potrzeb wymagających, ciekawych świata czytelników. To dla niech kreujemy wydarzenia, uczestniczymy w ważkich dyskusjach, współtworzymy zakrojone na ogólnopolską skalę akcje kulturalne. (...) źródłem naszej największej satysfakcji są dziesiątki tysięcy sprzedanych egzemplarzy książek ważnych i ambitnych, które pozwalają lepiej zrozumieć współczesność i odnaleźć się w szerokim kontekście kulturowym. 

Wydawnictwo Znak. Przyznam, dotąd kojarzyło mi się z pozycjami pasującymi do tego opisu. Chyba, nie nie chyba, na pewno - zmienię ten pogląd. Wydawnictwo Znak wydało bowiem książkę pt. "Snajper", czyli opowieści amerykańskiego mistrza karabinu, który, hmmm, unieszkodliwił 160 "celów"/"obiektów".


Jeszcze jeden cytacik?>
Proszę bardzo (źródło - opis promujący tę książkę w serwisie internetowym wydawnictwa):
(...)Poczułem przyjemne kopnięcie karabinu. Pocisk trafił bojownika w bok klatki piersiowej, wchodząc z jego prawej strony, a wychodząc z lewej. Przeciwnik dostał konwulsji, zachwiał się na nogach, po czym runął w tył do wnętrza budynku i tak już pozostał. Natychmiast ponownie przyłożyłem oko do celownika i powróciłem do obserwacji. Gramy dalej.(...)


Super. Bardzo kulturalny opis. I bardzo kulturalne pochylenie się nad życiową pasją amerykańskiego wojaka. Mamy tutaj "bojownika", który chyba jest jednym z łagodniejszych i bardziej ludzkich określeń dla przeciwników, w których komandos zręcznie ulokował jedną ze swoich 160 trafionych kulek. Oczywiście, oprócz tego "terroryści", "fanatycy", "wrogowie"...


Nie chcę podejmować dyskusji nt zasadności (bądź nie) amerykańskich interwencji militarnych tysiące mil od USA, nie chcę nawet zastanawiać się, dlaczego Wuj Sam szerzy pokój i "robi demokrację dzidą" (za L.Janerką) akurat w tym a nie innym kraju. Nie będę nawet zastanawiał się, czy przeciwnicy marines w afgańskich i pakistańskich górach to "bandyci którzy chcą odebrać całemu światu wolność" czy raczej "partyzanci broniący swojej ziemi". Nie o tym teraz mówię.


Ale wydawanie książki - opowieści faceta, dla którego detaliczne mordowanie (przepraszam: "unieszkodliwienie celu") stało się treścią życia - mnie osobiście przeraża. Widzę różnicę między żołnierzem wysłanym na wojnę z zadaniem uczestniczenia w potyczkach, ofensywach, działaniach obronnych, żołnierzem, który z pewnością do kogoś będzie musiał strzelać i prawdopodobnie ten "ktoś" zginie, a facetem, który z ukrycia przygląda się swojej ofierze przez szkło snajperskiej lunety, zgodnie z wyćwiczonymi odruchami opanowuje swoje ciało i umysł, po czym precyzyjnie pozbawia tę ofiarę życia.

Jednostronne opowiadanie o tym (z wyraźnym podziwem) pod szyldem wydawcy, którego misją jest kulturowe wychowywanie Polaków - jest...
...zabrakło mi słowa.

:(((



1 komentarz:

  1. Zgadzam się. Nie zgodzą się natomiast ludzie, którym trochę się w głowach poprzestawiało od tego co media nakłamły o WTC, talibach itd. To jest po prostu książka która się sprzeda bo ludzie lubią czytać takie rzeczy trzymające w napięciu a szczególnie pod otoczką że to dla dobra świata zabija się tych ludzi.
    Ostatnio jakiś polski żołnierz wydał książkę o wojnie w Iraku chyba, ale oficjalnie nawymyślał i trzeba to sprawdzić czy nawymyślał realnie czy żeby czytający mógł gloryfikować polskich żołnierzy za swoje zacne czyny.

    OdpowiedzUsuń