środa, 9 listopada 2011

Chłopie, to baba! Nowa parlamentarna rzeczywistość

No i masz babo placek. Zgodnie z demokratycznymi decyzjami społeczeństwa, w efekcie racjonalnego podziału wygodnych foteli i decyzji sejmowej administracji - grupa nowych i radykalnych (jak się zdaje) posłów nowego istotnego liczebnie i medialnie ugrupowania zasiądzie tuż obok konserwatywnych do bólu, głęboko zasadzonych w tradycji, posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Obok antyklerykałów - aktywni uczestnicy i współorganizatorzy samorządowo-kościelnych dożynek i procesji; obok przedstawicieli środowisk walczących o prawa mniejszości seksualnych - tradycjonaliści, dla których taka odmienność w najlepszym wypadku nie jest fajna.


Ot, taki psikus losu. Posłowie od Palikota nie usiedli na fotelach na skrajnej lewicy (te pozostawiono SLD), tylko zajęli miejsca między SLD a PSL.

To będzie ciekawe. Posłanka Anna Grodzka (wszem i wobec akcentuje się, że jest to pierwsza transseksualna parlamentarzystka), a fotel dalej Robert Biedroń (bardzo aktywny działacz organizacji gejowskich) siedzą teraz obok posła Stanisława Kalemby, za plecami wicemarszałka Eugeniusza Grzeszczaka.

Wiele bym dał, żeby zobaczyć, jak odnajdą się w nowej sytuacji posłowie PSL. Obu znam i na swój sposób lubię. Sprawni, mocno stąpający po ziemi politycy, nie wstydzący się swoich korzeni, konsekwentnie odwołujący się tak do tradycji samego ruchu, jak i wiejskiej mentalności i "normalności". Czasem zabawni, ale równie przewidywalni jak niezbędni - dla zapewnienia pełnej reprezentacji społeczeństwa.
Można powiedzieć - jeszcze jedna lekcja parlamentaryzmu i demokracji (dla nas i dla nich): skoro pełnią państwową służbę z nadania społecznego, to muszą współpracować z tymi, którzy również taki mandat posiadają.

No dobrze, ale czy Kalembie przejdzie przez gardło "Pani", a może będzie używał formy bezosobowej? Będą się z Biedroniem "tykać" - jak to posłowie? Obcałują się przy okazji składania ponadpartyjnych życzeń świątecznych?

Sprawa jest skomplikowana. Bo o ile ostracyzm (z cedzeniem przez zęby wymuszonego "dzień dobry") polityczny jest w stanie zrozumieć ogół obywateli, to ostracyzm na tle antypatii do przedstawicieli kochających inaczej przynajmniej część elektoratu (ta lewicowa i centrowo-lewicująca) będzie piętnować.

A przecież politycy kochają być kochani, prawda? Nawet przez transseksualistów i gejów. Głos to głos...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz