poniedziałek, 25 marca 2013

Ludzie Zachodu chowają pieniądze przed państwem. My się państwa nie boimy

 Już nie tylko Cypryjczycy, ale i Hiszpanie boją się uszczuplenia przez państwo co większych oszczędności, dlatego likwidują depozyty w bankach i zakładają mniejsze lokaty - do 100.000 euro. Odpowiedniej rangi unijni urzędnicy zapewniają, że na oszczędnościach do tej kwoty nikt łapy nie położy.

Tylko czekać, aż podobną strategię obiorą mieszkańcy innych państw Zachodu (świadomie używam tego nadal aktualnego moim zdaniem podziału). Nie łudźmy się, w końcu nawet najbardziej świadome, odpowiedzialne i uporządkowane germańskie społeczeństwa zaczną powątpiewać w lojalność państwa. I na wszelki wypadek zabezpieczą swoje uciułane dziesiątki tysięcy euro.

A co z Polską?





O, tu widać tę wielką różnicę - przepaść dzielącą nas od Zachodu. Przepaść mentalną. Przewagę, znaczy.

1. Zaufanie do państwa mamy minimalne. I na miejscu Cypryjczyków już dawno ogołocilibyśmy banki. W dodatku na długo przed pojawieniem się pierwszych oficjalnych sygnałów (w odczytywaniu i interpretacji pogłosek jesteśmy mistrzami). Nasze pieniądze, w dowolnej kwocie, byłyby 100-procentowo bezpieczne.

2. Jakiekolwiek odwoływanie się do społecznej odpowiedzialności ("nie wypłacajcie gotówki z banków, bo system bankowy się zawali") w naszych realiach byłoby kompletnie nieskuteczne. Zbyt często w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat odwoływano się do naszego sumienia, byśmy mieli akurat teraz uwierzyć. W końcu nie z nami te numerry Brunner.

3. Sami rządzący nie zdecydowaliby się na taki ruch - wiedząc, że taki plan z góry skazany jest na klęskę. Bo zanim pomysł wszedłby w życie, rodacy zdążyliby uprzedzić urzędników i zabraliby swoją gotówkę (patrz pkt. 1). W końcu urzędnicy też są Polakami. A urzędnicza misja to zdecydowanie XIX-wieczny wymysł.

4. Nawet gdyby zdecydowaliby się - społeczeństwo przywitałoby takie dodatkowe obciążenie wzruszeniem ramion. Tak silne jest przekonanie że (w zależności od poglądów politycznych):
- nieudolny zdradziecki rząd tylko zwiększa obciążenia fiskalne, nic w zamian nie dając obywatelom,
- cóż z tego, że lojalnie płacimy naszemu rządowi podatki, skoro potem podatki te służą do karmienia nierobów, ewentualnie za chwilę i tak zmarnują je socjaliści od Millera albo socjaliści od Kaczyńskiego.
A tak poza tym - biednym to wszystko jedno, bo i tak nie mają czego oddawać, bogaci nie oddadzą, bo schowają.

Polacy mówią tak: państwo nam nie pomaga. Ale nawet jeżeli przyjdzie co do czego to również nie zaszkodzi. 
I bratersko poklepują Ludzi Zachodu po plecach. 
My już tak mieliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz