sobota, 18 sierpnia 2012

Jarmark. Prawdziwy

No jasne, że lepiej jest tam, gdzie nas nie ma, gdzie nie mieszkamy. Że chleb z innej piekarni bardziej chrupiący, deser na talerzyku u sąsiada z sąsiedniego stolika - słodszy, niemiecki proszek do prania skuteczniej pierze i ładniej pachnie, a w Gdańsku... to dopiero mają jarmark.

No ale co zrobić, jeżeli ONI faktycznie mają fajniejszy jarmark?
Co prawda starówka też (jak większość starówek) - podrabiana, facet od nożyków do warzyw ten sam, a dziewczę kuszące nieletnich karabinem maszynowym na bańki mydlane - równie zblazowane.
Ale ta Motława, ten wiatr od morza, fajne kaszubskie stroje na prawdziwych regionalnych stoiskach i... zdecydowanie ciekawsi buskerzy.

Zazdroszczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz