piątek, 27 kwietnia 2012

Miasto pełne białych kresek. Kibice będą zachwyceni.

Trawa (na stadionie) musi być zielona, więc nie żałujemy grosza i po raz kolejny zmieniamy murawę na miejskim boisku w celach europejskich. Krawężniki na Starym Mieście muszą być śnieżnobiałe, więc wypuszczamy na miasto dwóch panów w pomarańczowych kamizelkach. Jeden prowadzi warczące urządzenie  dozujące białą farbę, a drugi - czymś w rodzaju pistoletu do malowania natryskowego na długim kiju - psika na miejskie krawężniki. Czyni to z dużą fantazją, rock'n'rollowym luzem i... troską tak o koła (o)mijanych samochodów, jak o estetyczny wyraz całości.

Zadanie, jak sądzę, polegało na tym, żeby pomalować na biało już wcześniej pomalowane oznaczenia miejsc do parkowania. To znaczy - "poprawić" szlaki wytyczone poprzednim malowaniem. Opon zaparkowanych samochodów nie kazali poprawiać, więc opony omijamy.


Operowanie umieszczoną na metrowym kiju dyszą wyrzucającą farbę pod ciśnieniem wcale nie jest łatwe. Tym bardziej docenić należy subtelne łuki (z jednej strony!), dzięki którym opony samochodów można omijać dosłownie o centymetry.


Że czasem trochę krzywo? A próbowaliście kiedyś namalować coś prosto idąc po zabytkowym bruku Starego Miasta? W stresie świadomości, że płacą nie za czas pracy, a za metry wypsikanej kreski???


Myślę, że to był świetny pomysł. Efekt przykuwa uwagę. Śnieżnobiałych kresek nie sposób nie zauważyć, a kibicom, którzy chwiejnym krokiem wracać będą z Euromeczów na piekielnie drogie kwatery, krzywość kresek zneutralizuje krzywość błędnika. Dzięki temu droga będzie prosta. Jak nigdy.

Będą szczęśliwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz