Nie żyje Mieczysław Wilczek, na pewno jedna z najbardziej niedoszacowanych Postaci współczesnej Polski. Śmiem twierdzić, że nie byłoby Balcerowicza z jego rewolucją makroekonomiczną, ba! nie byłoby Okrągłego Stołu, nasza droga do wmiaręnormalnej Polski trwałaby trzy razy dłużej - gdyby nie jego Ustawa o Przedsiębiorczości. Potrzeba nam takiego Wilczka teraz. Ale innego.
Zamiast BIO
Muzyką przeróżną zafascynowany od wielu lat. To znaczy od momentu, gdy nauczył się słuchać jej świadomie i odnajdywać w niej Ważne Sprawy. W różnych konstelacjach grał muzykę pop, bluesa, ożywczy funk, piosenkę kabaretową i poetycką, by dojść do etapu spokojnych, nostalgicznych, a czasem intymnych ballad. Przez ostatnie lata skupia się właśnie na solowych występach, prezentując autorski repertuar w ascetycznych aranżacjach. Większość piosenek dotyka tematów morskich i żeglarskich. Ale autor traktuje to jako pretekst i punkt wyjścia do uniwersalnych rozważań o człowieku – jego potrzebach, pragnieniach, kawałkach szczęścia i momentach zwątpienia.
Konkursy i nagrody:
• Przegląd Piosenki Żeglarskiej Forpik - I miejsce (1992),
• VIII Szantaklaus Poznań 2013 - II miejsce,
• Konkurs Piosenki Żeglarskiej EtnoFestiwal Olandia 2014 - I miejsce,
• IX Szantaklaus Poznań 2014 - wyróżnienie,
• XXXV Shanties Kraków 2016 - nominacja do udziału w Festiwalu,
• XXXII Festiwal Piosenki Żeglarskiej Kopyść 2016, Białystok: III nagroda,
• XIX Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2016 - II miejsce,
• XXXVI Rafa Radom 2016 - nagroda specjalna,
• XXXIII Kopyść Białystok 2017 - wyróżnienie,
• Szanty nad Zalewem (Tolkmicko) 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2018 - Grand Prix, XXXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2019 w Krakowie - Nagroda im. Moniki Szwai za najlepszy tekst piosenki premierowej.
środa, 30 kwietnia 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
Bardzo lubię pieniądze. Ale nie wolno tego (p)okazywać
Chciałem sfałszować pięćdziesiąt złotych. Nowy banknot, wypuszczony właśnie przez Narodowy Bank Polski tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłem go sobie... no właśnie nie wiem, czy zmultiplikować, czy powiększyć i na ścianie powiesić, czy artystycznie przetworzyć. W każdym razie - następnie o tym napisać.
Sprawa jednak nie była taka łatwa.
piątek, 25 kwietnia 2014
Boże, dlaczego nie grzmisz? Niezależnie od tego, kim jesteś...
Ja akurat zadaję to pytanie mojemu, katolickiemu Bogu, w Trójcy Przenajświętszej. Ale (mam nadzieję) każdy mógłby to samo pytanie zadać swojemu Absolutowi - niezależnie od wyznania.
Dlaczego prosta informacja o tym, że popularna aktorka Małgorzata Braunek otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za zasługi od Prezydenta RP, musi rodzić tyle złych emocji? Za jakie grzechy?
wtorek, 22 kwietnia 2014
Potworne zdjęcia nieboszczyków (?) w służbie reklamy. Złogi w jelitach gorsze od... ?
Te zniszczone twarze chyba gdzieś już widziałem. Zdeformowane rysy, zniszczone włosy, cera pokryta krwawymi ranami. Przerażający widok. A jednak - znajomy.
Makabryczne portrety są ilustracją kampanii reklamowej, która zachęca do zapoznania się z zaletami naturalnego suplementu diety podobno oczyszczającego jelita z tzw. złogów. Oczywiście bardzo szkodliwych i destrukcyjnie wpływających na organizm. Jak bardzo destrukcyjnie? Tak:
Szkoda tylko, że producent "błonnika beta" (podobno skutecznego) do swojej kampanii użył zdjęć ludzi, którzy prawdopodobnie już nie żyją.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Płać kartą za zbliżenia. O pazerności klubów go-go
Polacy narzekają na degradację miejskiej estetyki gołymi tyłkami na plakatach, na parasolki i namolność naganiaczek i mocno podejrzane tło polskiego go-go biznesu. Dotąd jednak mówiono o niesympatycznych akcentach w reprezentacyjnych centrach miast, a teraz wprost mówi się o ewidentnych przypadkach oszustw i wyłudzeń.
Skarżą się klienci tych przybytków, w grę wchodzą pokaźne, utracone w wirze zabawy sumy. Policja prowadzi, prokuratura wszczyna, politycy wyrażają...
A mnie dziwi brak pewnej, hmmm, racjonalności w tym procederze. Na chłopski rozum - chyba łatwiej wielokrotnie wyciągać z kieszeni klientów spore, ale akceptowalne kwoty niż robić kilka wielkich, głośnych "skoków na kasę", które zakończyć się mogą jedynie klęską.
sobota, 12 kwietnia 2014
Pierwsi mają lepiej, drudzy mają łatwiej. To będzie rok lodów?
Wytwórnia Lodów Tradycyjnych na poznańskich Jeżycach błyskawicznie zdobyła serca mieszkańców Poznania, a jej legenda poniosła się daleko poza granice miasta. Okazało się, że proponując wyroby oryginalne, sięgające do najlepszych tradycji, a jednocześnie modnie opakowane PR-owsko i posypane lekko eko-filozofią oraz slowfoodową modą, można osiągnąć sukces.
Oni byli pierwsi.
Rynek oczywiście nie znosi próżni i pojawili się naśladowcy. Jak donosi (reklamuje?) Gazeta Wyborcza - swoje doskonałe, oldskulowe, prawdziwie włoskie lody na ulicy Ratajczaka będą sprzedawać prawdziwi Włosi, natomiast o wiele ciekawsza w kontekście konkurencyjnej wojny wydaje się być Lodziarnia na Wronieckiej 17. Świetnie oprawiona graficznie, zabawnie promowana.
piątek, 11 kwietnia 2014
Tak sobie myślę. A wolałbym powiedzieć
Sięgnąłem po refleksyjny dziennik Jerzego Stuhra - "Tak sobie myślę". Specyficzna pozycja, choć pisana w bardzo trudnym momencie (czas walki z chorobą nowotworową), to tematu cierpienia, strachu przed śmiercią nie poruszająca niemal wcale.
Przykuwa jednak uwagę co innego. Wyjątkowa szczerość i zaskakująca swoboda wygłaszania (momentami niewygodnych) opinii. W obliczu śmierci człowiek tak się właśnie otwiera, czy to tylko zrzędzenie starszego pana?
Przykuwa jednak uwagę co innego. Wyjątkowa szczerość i zaskakująca swoboda wygłaszania (momentami niewygodnych) opinii. W obliczu śmierci człowiek tak się właśnie otwiera, czy to tylko zrzędzenie starszego pana?
środa, 9 kwietnia 2014
Bieganie. Religia
Maratony, półmaratony, biegi biznesowe i charytatywne. Cała Polska biega. Bo to zdrowe, bo to modne.
Momentami mam wrażenie że chyba nawet bardziej modne niż zdrowe. Modne do obłędu, na granicy śmieszności. Z religijnym zaangażowaniem i misjonarską umiejętnością cierpliwego świecenia własnym przykładem.
Dobre i to, cel uświęca środki.
piątek, 7 marca 2014
Idź, odbierz pismo z sądu. A właściwie - z podłogi
Nie jestem pierwszym i nie jestem ostatnim, który doświadczył na własnej skórze łamania monopolu Poczty Polskiej. Ale nie mogę sobie odmówić opisania i pokazania...Awizo wypisane było dość chaotycznie i z błędem, ale nic to, dajmy im szansę - pomyślałem, udając się na poszukiwanie punktu odbioru przesyłek dostarczanych przez InPost.
niedziela, 2 marca 2014
Wyślesz swojego syna na śmierć? Za Ukrainę?
Gorąco na Ukrainie, gorąco na Krymie, gorąco w mediach, gorąco w serwisach społecznościowych. Rosyjskie "wyciąganie ręki po swoje" dość często porównywane jest do działań Hitlera w miesiącach poprzedzających wybuch wojny. Krym (anektowany teraz przez Putina) porównuje się do Gdańska.
A co najważniejsze - nieporadność i symboliczny protest Unii Europejskiej, ONZ i USA porównuje się do stanowiska, jakie wówczas Zachód przyjmował wobec ultimatum postawionego Polsce przez hitlerowskie Niemcy.
Społecznościowi komentatorzy nie kryją oburzenia: "tylko tyle?", "UE nic nie robi, jak Francja i Anglia w '39?", "Tusk powiedział tylko to?"...
Faktycznie, to smutne. Pozbawiające złudzeń. Ale należy przyjąć to jako standard. Bo NIKT nie chce wysyłać swoich dzieci na śmierć za obcą sprawę.
piątek, 28 lutego 2014
Roman Kaszczuk gwarantuje. A ja mu wierzę
Albo inaczej: wierzyłbym, gdyby krótki komunikat na opakowaniu jogurtu brzmiał inaczej. Firma Zott (polski oddział międzynarodowego koncernu), specjalizująca się w produkcji jogurtów i deserów mlecznych, postanowiła zbliżyć się nieco do konsumenta. I na kubeczkach jogurtu Jogobella, obok standardowych informacji o składzie, kaloriach, mikroelementach i przydatności do spożycia, daje głos swojemu szefowi.
Pan Prezes Roman Kaszczuk przekonuje, że odpowiedni dobór dostawców surowca gwarantuje odpowiedni efekt konsumentowi. I kwituje to "odręcznym" podpisem.
Pomysł fajny, ale można było to zrobić jeszcze lepiej.
Pan Prezes Roman Kaszczuk przekonuje, że odpowiedni dobór dostawców surowca gwarantuje odpowiedni efekt konsumentowi. I kwituje to "odręcznym" podpisem.
Pomysł fajny, ale można było to zrobić jeszcze lepiej.
środa, 26 lutego 2014
Polsko, pokaż cycki Europie. Śmiało!
Po raz pierwszy w historii polskiego udziału w plebejskich zawodach muzycznych zwanych Konkursem Eurowizji szczerze cieszę się z wyboru reprezentanta. Specjalnie piszę "cieszę się", nie ograniczając się do zdawkowego "to dobry wybór".
Dotąd było tak: albo mi się podobała piosenka (Anna Maria Jopek z "Ale jestem") albo uznawałem że to odpowiednia propozycja w odpowiednim miejscu (Ich Troje ze swoim perfekcyjnym kiczem).
Dotąd nie zdarzyło się, żeby oba warunki udało się spełnić jednocześnie. A teraz tak.
Dotąd nie zdarzyło się, żeby oba warunki udało się spełnić jednocześnie. A teraz tak.
niedziela, 16 lutego 2014
Szukasz pracy? Zasada pierwsza - podpisz się
Regularnie trafiają do mnie osoby poszukujące pracy. W różnym wieku, z różnym doświadczeniem, z różnymi oczekiwaniami. Niekiedy przeceniający możliwości finansowe (oczekiwana pensja) mojej niewielkiej firmy, niekiedy nie doceniający mojego zdrowego rozsądku (którego musiałbym w ogóle nie mieć decydując się na zaproszenie do współpracy kogoś, kto nie potrafi nic).
Co ciekawe, wśród tych propozycji/aplikacji coraz większą część stanowią takie "zaczepki" jak poniższa:
krótko i do bólu konkretnie...
Zakładam, że pytanie zadaje 26-letnia kobieta ("absolwentką" oraz zdrobnienie żeńskiego imienia w adresie mailowym, w którym 1988 oznacza pewnie rok urodzenia). Ale nie mam pewności. Nie wiem również jak się nazywa ta pani i jak można się z nią skontaktować.
Aż mnie kusi, żeby na takiego maila odpowiedzieć jakoś tak: "Spoko, mamy". Również bez podpisu.
Uff, nie będę aż tak złośliwy.
Ale już na poważnie - zaczynam rozumieć fenomen "milionów wysyłanych aplikacji" o których mówią poszukujący pracy młodzi ludzie oraz jednoczesnego lamentu pracodawców szukających kogokolwiek sensownego...
Co ciekawe, wśród tych propozycji/aplikacji coraz większą część stanowią takie "zaczepki" jak poniższa:
krótko i do bólu konkretnie...
Zakładam, że pytanie zadaje 26-letnia kobieta ("absolwentką" oraz zdrobnienie żeńskiego imienia w adresie mailowym, w którym 1988 oznacza pewnie rok urodzenia). Ale nie mam pewności. Nie wiem również jak się nazywa ta pani i jak można się z nią skontaktować.
Aż mnie kusi, żeby na takiego maila odpowiedzieć jakoś tak: "Spoko, mamy". Również bez podpisu.
Uff, nie będę aż tak złośliwy.
Ale już na poważnie - zaczynam rozumieć fenomen "milionów wysyłanych aplikacji" o których mówią poszukujący pracy młodzi ludzie oraz jednoczesnego lamentu pracodawców szukających kogokolwiek sensownego...
poniedziałek, 10 lutego 2014
Kup nejtiwa za cztery piwa. Copy dla turystów
Na 100 samochodów - 80 to auta z polskimi rejestracjami.
Czeskie Karkonosze są chętnie odwiedzane przez Polaków.
Czesi doskonale o tym wiedzą.
Czeski język ma trochę podobnych słów, ale ma też trochę różnic.
Czeski wydawca folderka dla narciarzy fakt ten zlekceważył.
A był tak blisko profesjonalizmu.
Wystarczyło ten kilkuzdaniowy tekst wysłać dowolnemu redaktorowi / dziennikarzowi / copywriterowi - Polakowi. Choćby Polakom w Zoom Media.
Sprawdzilibyśmy za grosze, z czystej sympatii do Czechów i czeskiego piwa.
Czeskie Karkonosze są chętnie odwiedzane przez Polaków.
Czesi doskonale o tym wiedzą.
Czeski język ma trochę podobnych słów, ale ma też trochę różnic.
Czeski wydawca folderka dla narciarzy fakt ten zlekceważył.
A był tak blisko profesjonalizmu.
Wystarczyło ten kilkuzdaniowy tekst wysłać dowolnemu redaktorowi / dziennikarzowi / copywriterowi - Polakowi. Choćby Polakom w Zoom Media.
Sprawdzilibyśmy za grosze, z czystej sympatii do Czechów i czeskiego piwa.
piątek, 7 lutego 2014
Lechu i Jaruzel. Zwykli ludzie
Lech Wałęsa. Opoka. Symbol, który jednoczył w stanie wojennym ówczesną opozycję. Symbol, którego wartością (mimo wszystkich ludzkich słabostek) było to, że JEST.
Wojciech Jaruzelski. Twarz opresji. Przedziwne połączenie "inaczej" rozumianego patriotyzmu z betonową filozofią trzymania za pysk. Przez większość - znienawidzony, przez część (z czasem) - rozgrzeszony.
Obaj panowie - pierwszoplanowe postaci polskiej polityki lat 80., na naszych oczach tracą swoje kły. Schodzą z piedestałów i zasilają nasze szeregi - zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.
Wojciech Jaruzelski. Twarz opresji. Przedziwne połączenie "inaczej" rozumianego patriotyzmu z betonową filozofią trzymania za pysk. Przez większość - znienawidzony, przez część (z czasem) - rozgrzeszony.
Obaj panowie - pierwszoplanowe postaci polskiej polityki lat 80., na naszych oczach tracą swoje kły. Schodzą z piedestałów i zasilają nasze szeregi - zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.
czwartek, 6 lutego 2014
Pablopavo. Wciąga opowieścią
Znów spora garść świetnych piosenek. I właściwie na tym mógłbym zakończyć. Bo tego po prostu trzeba posłuchać, pozwalając wciągać się w hipnotyzujące opowieści o ludziach.
Bo nie powinna zwieść singlowa (i klipowa) "Dancingowa piosenka miłosna" - może i melodyjna, zgrabna i przewrotna, ale do poziomu literackiego "Wenecji" czy miłosnej sugestywności "Kotów" nawet się nie zbliżająca.
Na tej płycie jest o wiele więcej o wiele lepszych momentów :).
poniedziałek, 3 lutego 2014
Pętla Mazurska. Niemiec by zbudował, my nie damy rady...
Kto zna Wielkie Jeziora Mazurskie, kto po Mazurach żegluje - z pewnością zna temat. Temat (roz)budowy alternatywnego szlaku wodnego łączącego jezioro Niegocin z jeziorem Śniardwy. Oczywiście z Giżycka do Mikołajek można bez problemu dopłynąć tzw. kanałami mazurskimi (zbudowanymi w tym kształcie w połowie XIX w.), ale jest jeszcze wariant hardkorowy, czyli niepełna trasa przez jeziora Wojnowo, Buwełno, Tyrkło.
"Jest" - bo te jeziora istnieją, połączone są płytkimi i wąskimi rzeczkami.
"Hardkorowy" - bo można trasę pokonać jedynie małymi jednostkami, a i to w dużej mierze wymaga brodzenia i mozolnego przeciągania żaglówek przez strumienie.
"Niepełna" - bo jeziora Tyrkło i Buwełno nie są połączone i ten kawałek trzeba pokonać na przyczepie...
Od lat grono pasjonatów z Giżycka walczy o "udrożnienie" tej trasy, słusznie wskazując, że byłaby to fajna atrakcja dla mazurskich wodniaków i kolejny silny "napęd" dla mazurskiego biznesu turystycznego.
Pomysł fajny, ale... sorry, to nie ma prawa się udać, mimo dobrego PR, mimo wsparcia lokalnych samorządów, życzliwych słów ministra, prezydenta czy innych vipów. Dlaczego?
"Jest" - bo te jeziora istnieją, połączone są płytkimi i wąskimi rzeczkami.
"Hardkorowy" - bo można trasę pokonać jedynie małymi jednostkami, a i to w dużej mierze wymaga brodzenia i mozolnego przeciągania żaglówek przez strumienie.
"Niepełna" - bo jeziora Tyrkło i Buwełno nie są połączone i ten kawałek trzeba pokonać na przyczepie...
Od lat grono pasjonatów z Giżycka walczy o "udrożnienie" tej trasy, słusznie wskazując, że byłaby to fajna atrakcja dla mazurskich wodniaków i kolejny silny "napęd" dla mazurskiego biznesu turystycznego.
Pomysł fajny, ale... sorry, to nie ma prawa się udać, mimo dobrego PR, mimo wsparcia lokalnych samorządów, życzliwych słów ministra, prezydenta czy innych vipów. Dlaczego?
środa, 29 stycznia 2014
Radio Merkury w sraczu. Mariusz, no proszę Cię...
Czuję się uprawniony.
Pracowałem tam kilkanaście lat (odszedłem do swojej firmy w atmosferze zgody i szacunku), mam tam wielu przyjaciół, koleżanki i kolegów.
Później startowałem w tym samym konkursie, w którym wyłoniony został aktualny zarząd Rozgłośni. Dlatego mogę Mariuszowi i Ryszardowi (w konkursie wygrał ze mną o włos) wprost powiedzieć: "chłopaaaaaki, nie wygłupiajcie się".
Zgoda Zarządu Radia Merkury na retransmisję programu w publicznych szaletach jest pomysłem złym. I mówię "złym" tylko dlatego, że Was lubię i szanuję...
O zgodę taką (jeżeli wierzyć prasie) wystąpił szef miejskiej spółki zarządzającej ubikacjami, a Prezes Radia Merkury "nie widzi w tym nic złego".
środa, 22 stycznia 2014
Sprzedaj raka swojej gwiazdy. Chora Kora i Must Be The Music
Kora, legenda polskiej muzyki, zachorowała. Nowotwór zaatakował ją tak, jak atakuje tysiące innych kobiet. Życzę Korze wygranej - jak każdemu, kogo dotknęła ta straszna choroba.
I jednocześnie odczuwam niesmak związany z "ogrywaniem" tego faktu. Takim marketingowym ogrywaniem.
I jednocześnie odczuwam niesmak związany z "ogrywaniem" tego faktu. Takim marketingowym ogrywaniem.
czwartek, 16 stycznia 2014
Pasja i seks. Ojczenasz niezmiernie seksownego mężczyzny
Na tę stronę skierowała mnie reklama. Reklama firmy sprzedającej biżuterię męską, obiecująca "wyjątkowe zawieszki i łańcuszki", a przede wszystkim - poznanie "męskiego świata". Ilustracja przedstawiała... krzyż.
Taki normalny, chrześcijański symbol.
Postanowiłem poznać ten "męski świat".
Subskrybuj:
Posty (Atom)















