Zamiast BIO
piątek, 29 lipca 2011
Morze. Może zmienia się w dobrym kierunku...
Przyzwyczajony do wszechobecnych - kolorowych, aseksualnych, opatrzonych odpowiednimi logotypami odpowiednich producentów, plażowo-surfingowo-kite'ciarskich ciuszków, równie kosztownych co bezkształtnych i zabijających uroki płci (obu), z wielką radością zobaczyłem na podeszczowej, pustej plaży, taką oto scenę.
Trzy panie, z dużą dozą uroku własnego, oraz młodsza nastoletnia dama - starannie ustylizowane, z eleganckimi kieliszkami (wino, a może tylko różowy sok owocowy?) w wypielęgnowanych dłoniach. Lekko (ale szlachetnie) rozbawione, celebrujące chwilę. Stylizacja właściwie nie do końca "na temat", a jednak, w tej scenerii i momencie - zaskakująco zgodna...
Może to był wygłup, może urwały się z jakiegoś ślubu, a może są plażową awangardą?
Bardzo proszę, jestem za.
środa, 27 lipca 2011
Wojna. Musieli być przerażeni
I każdy kiedyś, wchodząc do takiego bunkra, musiał czuć się nieswojo, nawet jeżeli dysponował mocną latarką (latarkami) a bunkier nie był duży. Coś w tym jest, prawda? Jakiś zupełnie inny świat.
Ale paradoksalnie, o wiele dziwniej poczułem się w bunkrze-muzeum, czystym, zadbanym, oświetlonym, fachowo opisanym, wyposażonym w dziesiątki eksponatów.
wtorek, 19 lipca 2011
Morze. Faszystowskie metody
W jaki sposób tatusiowie od Świnoujścia po Kuźnicę radzą sobie z dobrobytem i wynikającą z niego plażową bezczynnością? Oddają się wielkim przedsięwzięciom publicznym, głównie w sferze absolutnie nikomu niepotrzebnej plażowej melioracji.
Oddają się z tak wielkim zaangażowaniem, że zatracają zabawowy aspekt i z irytacją reagują na dzieci próbujące przywrócić tym działaniom pierwotny, niepoważny charakter. "Nie przeszkadzaj, nie wsypuj mi tu piachu, nie właź, no dalej, kop!" - słychać od Świnoujścia po Kuźnicę.
A potem idą do plażowego baru i kupują piwo. Dumni, że stanęli na wysokości zadania i podołali obowiązkowi.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Morze. Północne
Chociaż woda mogłaby być choć odrobinę cieplejsza...
czwartek, 14 lipca 2011
Proste pytania. Dokąd chciałbym pojechać?
Dokąd chciałby się wybrać?
poniedziałek, 11 lipca 2011
Efektowny spektakl. Ale o czym?
czwartek, 7 lipca 2011
18 złotych. Za tyle doprowadzę Cię do szału
niedziela, 3 lipca 2011
No tak, trudno. Trudno się przyczepić
Ale okej było również sporo innych elementów imprezy.
czwartek, 23 czerwca 2011
Netia wspiera Twój biznes. Update.
Wiecie ile mnie to kosztuje zdrowia?
wtorek, 21 czerwca 2011
Cieszę się. Pracą
Nagrywałem dziś komentarze laureatów konkursu BZWBK Press Photo. Pliki audio z ich wypowiedziami będą towarzyszyły prezentacji nagrodzonych prac na specjalnej stronie www.
Na uroczystości wręczenia nagród i wernisażu wystawy w Zachęcie pojawili się najlepsi z najlepszych.
Fantastyczne zdjęcia, a przede wszystkim... mądrzy ludzie, szukający sposobu na skuteczne pokazanie prawdy.
Różnią się. Są wśród nich subtelne artystki, fotoreporterki z duszą społecznika, wystylizowani wrażliwcy o dziewczęcej urodzie, intelektualiści w modnych okularach albo niepozorni chudzielcy z marnymi bródkami. Są wielkie byki z dłońmi jak bochny chleba, którym łzy stają w oczach kiedy opowiadają o wydarzeniach które dokumentowali.
A wszyscy MYŚLĄ. Cóż z tego, że niektórzy po swojemu. Ale MYŚLĄ.
czwartek, 16 czerwca 2011
Netia. Kolejny modem, kolejna wizyta, kolejny telefon i... propozycja...
Nie, nie zaskoczyła tym, że przysłała już trzeci taki sam router (mimo mojego trzykrotnego zgłaszania uprzejmemu Panu w infolinii, że te routery na innych łączach działają i najwyraźniej problemem jest niekompatybilność sprzętu z łączem), nie zaskoczyła również tym, że znów przysłała tego samego "swojego/dobrego" technika (powoli zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać), nie zaskoczyło mnie również to, że "u technika wszystko jest ok", tzn. jego modem na moim łączu synchronizuje się z centralą bez problemu.
Przygotowany byłem również na to, że PROCEDURA nakaże... przysłać mi kolejny router.
(gwoli sprawiedliwości - router INNY niż poprzednie trzy; a więc może, może...)
środa, 15 czerwca 2011
Netia wspiera twój biznes. (ostatni) list zdesperowanego
Będę musiał poprzedni post z "historią choroby" uzupełnić o kilka smacznych relacji (kolejne wizyty serwisowe, kolejne rozmowy z uprzejmymi ale niezałatwiającymi sprawy konsultantami, kolejne odbierania tego samego niedziałającego routera). No i, po sporządzeniu odpowiedniej relacji, zamieścić ją tutaj, skopiować link do FB (prosząc o jak najszersze rozpropagowanie wśród znajomych-znajomych oraz znajomych-znajomych-znajomych), przesłać materiały do prześmiewczych serwisów typu joemonster, oczywiście do mediów tradycyjnych (w końcu mnie tam znają i wiedzą, że jestem spokojnym i normalnym człowiekiem ;)) oraz do instytucji typu UOKiK czy UKE.
Oto co napisałem w wysłanym wczoraj (14.06), po ponad 3 tygodniach kompletnego niedziałania usługi, liście do Netii:
środa, 8 czerwca 2011
Netia wspiera twój biznes... (i uczy cierpliwości)
Ale na pewno Netia dużo mi daje.
Wrażeń. Przygód. Okazji do treningu osobowości, a nawet - medytacji. Pretekstu do rozważań o czasoprzestrzeni.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Będze mrugało. Na wiejskiej dyskotece?
No jasne, że pamiętacie.
Słynna burza, która spustoszyła wtedy jeziora mazurskie, naprawdę dała się we znaki, zabierając życie dwunastu osobom, raniąc dalszych kilkanaście, uszkadzając setki jachtów (również tych bezpiecznie zacumowanych w portach i przystaniach).
Strat materialnych nie dało się uniknąć - wiatr elegancko łamał maszty, zrywał stalowe liny, darł żagle.
Ale strat ludzkich - owszem, dało się uniknąć. Nadchodzącą burzę było widać co najmniej 30 minut przed uderzeniem wiatru. Więc na zdecydowanej większości mazurskich jezior każdy jacht mógł spokojnie dobić do brzegu, nawet bez silnika. Nie potrzeba superprzygotowania merytorycznego. Jak coś wielkiego i czarnego zasłania pół nieba, to zdrowy rozsądek mówi: "wiać"... Chyba że ktoś nie słucha.
niedziela, 29 maja 2011
Po koncercie. Krótko i trochę nie na temat
sobota, 21 maja 2011
Komuniści. Barwni, ale nietrafieni...
Wyjrzałem przez okna. Ulicą Rynkową wjeżdżały na Stary Rynek przystrojone czerwonymi flagami stare wojskowe ciężarówki, za nimi oklejone plakatami furgonetki, samochody kombi - wszystkie na niemieckich blachach.
Obok, wyraźnie wściekły, dreptał facet w zielonej koszuli i czapce z daszkiem. Pokazywał ludziom w samochodach środkowy palec, pluł... Pomiędzy przekleństwami opowiadał przypadkowym przechodniom, że zna tych....
Poszedłem na Stary Rynek.
------------
To byli komuniści. Przede wszystkim niemieccy komuniści, którzy z okazji "66 rocznicy zrzucenia jarzma faszyzmu hitlerowskiego" udali się w podróż - z Berlina, via Lipsk, Drezno, Pragę, Słubice, Poznań, Bydgoszcz do Gdańska i z powrotem do Berlina. Wszystko w imię hasła "Walka klasowa zamiast wojny światowej". I to właśnie wzbudziło emocje pana w czapeczce.
wtorek, 17 maja 2011
Albania. Pół roku później mamy zdjęcia
Lepiej późno niż wcale ;)
Tytus uporządkował swoje wielkie fotograficzne archiwum i... można podziwiać efekty.
Oj, jest co podziwiać.
Zajrzyj TU:
https://picasaweb.google.com/Tytus.Grodzicki/Albania2010#
sobota, 14 maja 2011
Ostatni dzień. Ciałem tu, duchem tam
Jest pięknie. Po wczorajszym przechodzeniu frontu atmosferycznego z deszczem, porywistym wiatrem, jak zwykle męczącą, krótką i stromą falą na Śniardwach, dzisiaj bajeczne niebieskie niebo z cumulusami, równy wiatr i stały kurs - 20 km jednym halsem.
Z jednej strony "wszędzie dobrze ale w domu najlepiej", a z drugiej - w głowie już domowe obowiązki, rodzinna logistyka, analiza kolejnych pozycji w służbowym kalendarzu...
Urlopy powinny być zawsze o jeden dzień dłuższe...
środa, 11 maja 2011
Półczynny. Czyli lepszy
W Giżycku powstała Eko Marina. Oj, duuuuże przedsięwzięcie, w lwiej części sfinansowane ze środków unijnych.
Swoją drogą - port jest gigantyczny, miejsca do cumowania 2 razy większe od przeciętnego jachtu...
Dlaczego? Bo to jest - uwaga - "port pasażerski", a nie "port jachtowy".
Albowiem tylko na hasło PORT PASAŻERSKI Unia otwiera sejf :)))
Tak więc dobiliśmy do gotowej kei w pustym porcie, w błyszczących, pachnących nowością budynkach szukaliśmy kogoś komu moglibyśmy zapłacić.
Pusto, wszystko wymarłe.
Wreszcie miły pan, sadzący krzaki róż w kształt kotwicy oznajmił, że owszem, jak najbardziej cumować, korzystać z wody i toalety, można, ale płacić nie można.
Takie rozwiązanie bardzo mi się podoba.
PS. Niestety, to stan przejściowy. Już wkrótce pojawi się cennik i skończą się dobre czasy.
wtorek, 10 maja 2011
Rywalizacja. Tiga vs. jaskółki.
Tiga to duża firma, która wiele lat temu przejęła zrujnowany były majątek Lehndorfów w Sztynorcie. Tiga zagospodarowała port, rozsądnie oferując żeglarzom kolejne atrakcje, Sztynort stał się więc punktem obowiązkowym rejsów po północnych Mazurach.
Jest tu też niedawno urządzona restauracja, pensjonat, na zmiłowanie polsko-niemieckiej fundacji czeka jeszcze pałac rodu Lehndorfów. Pewnie za 25 lat ta miejscowość będzie perełką...
Pewnie po to, by stał się perełką szybciej, administratorzy Tigi postanowili rozprawić się z jaskółkami, które (od zawsze) budowały swoje gniazda pod okapem zmywalni naczyń i budynku sanitariatów. Owszem, trochę brudziły, ale bez wątpienia są jednym z symboli mazurskiego szlaku...
Jaskółki są twarde. Nie przejmują się rozpiętymi siatkami, siadają na nich albo sprytnie gramolą się po spód.
W tym sezonie zapowiada się pasjonujący pojedynek. Kto kogo?
Będę kibicował. Jaskółkom.












