Zamiast BIO
Muzyką przeróżną zafascynowany od wielu lat. To znaczy od momentu, gdy nauczył się słuchać jej świadomie i odnajdywać w niej Ważne Sprawy. W różnych konstelacjach grał muzykę pop, bluesa, ożywczy funk, piosenkę kabaretową i poetycką, by dojść do etapu spokojnych, nostalgicznych, a czasem intymnych ballad. Przez ostatnie lata skupia się właśnie na solowych występach, prezentując autorski repertuar w ascetycznych aranżacjach. Większość piosenek dotyka tematów morskich i żeglarskich. Ale autor traktuje to jako pretekst i punkt wyjścia do uniwersalnych rozważań o człowieku – jego potrzebach, pragnieniach, kawałkach szczęścia i momentach zwątpienia.
Konkursy i nagrody:
• Przegląd Piosenki Żeglarskiej Forpik - I miejsce (1992),
• VIII Szantaklaus Poznań 2013 - II miejsce,
• Konkurs Piosenki Żeglarskiej EtnoFestiwal Olandia 2014 - I miejsce,
• IX Szantaklaus Poznań 2014 - wyróżnienie,
• XXXV Shanties Kraków 2016 - nominacja do udziału w Festiwalu,
• XXXII Festiwal Piosenki Żeglarskiej Kopyść 2016, Białystok: III nagroda,
• XIX Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2016 - II miejsce,
• XXXVI Rafa Radom 2016 - nagroda specjalna,
• XXXIII Kopyść Białystok 2017 - wyróżnienie,
• Szanty nad Zalewem (Tolkmicko) 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2018 - Grand Prix, XXXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2019 w Krakowie - Nagroda im. Moniki Szwai za najlepszy tekst piosenki premierowej.
czwartek, 20 sierpnia 2015
Selfie. Bądź swoim własnym bohaterem
No jasne, że niespecjalnie liczy się tło (choć zwykle jest pretekstem do takiego zdjęcia). Liczy się to, co na pierwszym planie. Twarz. Piękna twarz. Myśląca twarz. Oszałamiająca. Zachwycająca.
Zazwyczaj - zachwycająca tego, który robi sobie zdjęcie...
Stary Rynek. Trochę marzeń nie zaszkodzi
Polecam tę wystawę. Na sporych tablicach, tuż przy Odwachu, zaprezentowano prace młodych architektów. Wszystkie poświęcone są Staremu Rynkowi. Każda z prac odpowiada na podstawowe pytanie - co zrobić, by to centralne miejsce było bardziej przyjazne, żeby odzyskało blask, żeby je współcześnie uszlachetnić, zachowując szacunek dla historii.
Nie da się opowiedzieć. Warto obejrzeć.
Obejrzałem i... zacząłem marzyć.
Szkoda, że to tylko marzenia.
niedziela, 16 sierpnia 2015
Historia polskiego lotnictwa wojskowego. Żenująca i smutna...
Do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie jechałem z wielkimi nadziejami i w patriotycznym uniesieniu. Do tego, jakby na dzień dobry, kilkadziesiąt metrów nad głową przeleciały maszyny wracające z warszawskiej defilady (to był 15 sierpnia). Równiusieńko lądujące, jeden za drugim, nowoczesne transportowce, potem kilka śmigłowców w perfekcyjnym, bojowym szyku...
Zresztą sam Dęblin, ściślej - widziane z zewnątrz zabudowania wojskowe, wygląda porządnie. A miasto przytulone do strategicznej jednostki, kwitnie.
A potem? Potem było coraz gorze... Niestety.
Opuszczałem Muzeum przybity. Marnowaniem tak fantastycznej okazji.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Jan Kulczyk. Geniusz i... szczepionka
W dowcipach, spontanicznie rozpowszechnianych, kryje się cała prawda. I jeżeli słyszę przypadkiem gorzko-ironiczno-satyryczne "W związku ze śmiercią Jana Kulczyka bramki na autostradzie A2 zostały podniesione do połowy", to wiem, że to jest głos ludu.
Usłyszałem to dzisiaj. Przypadkiem. W zestawieniu z tekstem opublikowanym w jednym z dzienników, a opisującym dokonania Jana Kulczyka w tonie hagiograficznym celny i inteligentny komentarz dotyczący bramek zabrzmiał tym donośniej.
Dla większości Polaków Jan Kulczyk był obłędnie bogatym jegomościem, którego fortuna rosła wraz z kolejnymi udanymi (a jednocześnie kontrowersyjnymi) transakcjami dokonywanymi na styku biznesu i administracji państwowej. Dodatkowo - był ojcem i właścicielem Autostrady Wielkopolskiej, wyciągającym z kieszeni kierowców niezrozumiale wysokie kwoty*...
I mają rację.
Choć powinni - by sprawiedliwości stało się zadość - pamiętać również o tych dobrych dokonaniach Jana Kulczyka.
poniedziałek, 27 lipca 2015
Enerdowcy robili to dobrze. Zabawa ze starymi obiektywami
To duża frajda. Kupiłem tzw. adapter (po polsku - "przejściówkę"), dzięki któremu do jak najbardziej współczesnego korpusu cyfrowej lustrzanki Nikon mogę doczepić stareńkie obiektywy od produkowanej w DDR analogowej lustrzanki Praktica L. Leżały bezczynnie głęboko w szafie, podarowane po latach eksploatacji przez Ojca, jakieś 25 lat temu...
Tradycyjna 50-tka i teleobiektyw 200-tka. Oba solidne, metalowe, ciężkie, ze szkłami w świetnym stanie.
Tradycyjna 50-tka i teleobiektyw 200-tka. Oba solidne, metalowe, ciężkie, ze szkłami w świetnym stanie.
niedziela, 26 lipca 2015
Decathlon. Być może ściema, ale ważne że dobrze zrobiona
Mówi się tak: opiniom nabywców, umieszczonym w ofercie sklepu internetowego, nie ma co wierzyć; większość z nich to umiejętna manipulacja ze strony producenta albo właściciela sklepu.
To bardzo prawdopodobne. Współczesny marketing nie odpuszcza, poważne marki dbają o swój wizerunek w social-mediach, na forach internetowych i właśnie w sekcjach "opinie". Nie brakuje agencji wyspecjalizowanych w tzw. szeptanym marketingu. Mamy do dyspozycji dobre narzędzia, bezbłędnie wyszukujące w Internecie wzmianki dotyczące konkretnej marki. Kiedy już pojawia się taki sygnał, PR-owcy zastanawiają się - jak zareagować.
(Niniejszy wpis, poświęcony sklepowi Decathlon i materacowi sprzedawanemu w Decathlonie pod własną marką Quechua, pewnie też "wypłynie" w takim monitoringu i być może jakiś marketingowiec zareaguje...)
Ale do rzeczy. Chodzi o materac dmuchany. Produkt bardzo popularny, zwłaszcza w okresie wakacyjnym.
To bardzo prawdopodobne. Współczesny marketing nie odpuszcza, poważne marki dbają o swój wizerunek w social-mediach, na forach internetowych i właśnie w sekcjach "opinie". Nie brakuje agencji wyspecjalizowanych w tzw. szeptanym marketingu. Mamy do dyspozycji dobre narzędzia, bezbłędnie wyszukujące w Internecie wzmianki dotyczące konkretnej marki. Kiedy już pojawia się taki sygnał, PR-owcy zastanawiają się - jak zareagować.
(Niniejszy wpis, poświęcony sklepowi Decathlon i materacowi sprzedawanemu w Decathlonie pod własną marką Quechua, pewnie też "wypłynie" w takim monitoringu i być może jakiś marketingowiec zareaguje...)
Ale do rzeczy. Chodzi o materac dmuchany. Produkt bardzo popularny, zwłaszcza w okresie wakacyjnym.
wtorek, 21 lipca 2015
Viagra. Niby przaśne, a chwyta
Powiem od razu - ta reklama do mnie kompletnie nie trafia. Uważam, że jest słaba. Zaskakująco słaba jak na słynny koncern. Oto pastylka słynnego leku zapewniającego fantastyczną erekcję, wypadająca przez okno starszemu mężczyźnie szykującemu się do miłosnych uniesień, wpada do baku Fiata 500. Zaczyna działać. Fiat 500 rośnie, jak ten wymarzony penis, do imponujących rozmiarów oznaczonych literką X.
Zbyt gimnazjalne, zbyt oczywiste, zbyt prostackie...
Ale czy to oznacza, że nieskuteczne?
czwartek, 18 czerwca 2015
Doskonały cios Kmicica aka Azji. Jednym ruchem uciął hejt
Daniel Olbrychski w stanie nietrzeźwości prowadził samochód. Sprawa wyszła na jaw podczas policyjnej kontroli. I jeden z najsłynniejszych polskich aktorów został potraktowany bardzo surowo - tak przez służby publiczne, jak i przez publiczność.
Olbrychski zachował się jednak po mistrzowsku. Mistrzowsko zagrał PR-owo, przyznając się do winy, kajając się i podkreślając sprawiedliwość kary. Tym samym zręcznie uciął wszelkie komentarze typu "bo ci ze świecznika próbują sobie jakoś załatwić bezkarność", jednocześnie przekuwając kryzys w sukces. Bo trudno aktora po czymś takim nie lubić.
Olbrychski zachował się jednak po mistrzowsku. Mistrzowsko zagrał PR-owo, przyznając się do winy, kajając się i podkreślając sprawiedliwość kary. Tym samym zręcznie uciął wszelkie komentarze typu "bo ci ze świecznika próbują sobie jakoś załatwić bezkarność", jednocześnie przekuwając kryzys w sukces. Bo trudno aktora po czymś takim nie lubić.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Idzie nowe. Dwie rzeczywistości w jednej
Wydawnictwo Literackie z odpowiednią pompą zapowiada rewolucyjną pozycję. Nie, nie będzie to nowy tytuł jednego z modnych autorów związanych kontraktem z WL, nie będzie to też wznowienie któregoś z klasyków polskiej literatury XX wieku (z imponującego katalogu Wydawnictwa).
To będzie książka interaktywna. W której - jak zapewnia wydawca - po raz pierwszy w takim zakresie wykorzystano tzw. rzeczywistość rozszerzoną (AR - augmented reality).
W największym skrócie polega to na tym, że na karty książki nanosi się specjalne znaczniki, niewidoczne dla czytelnika, za to rozpoznawalne przez specjalną aplikację w smartfonie albo tablecie. Czytelnik może na taką kartkę "spojrzeć przez smartfon", w ten sposób uzyskuje dostęp do dodatkowych treści, również multimedialnych.
Niby nic nowego (technologia znana i udoskonalana od lat), a jednak...
To będzie książka interaktywna. W której - jak zapewnia wydawca - po raz pierwszy w takim zakresie wykorzystano tzw. rzeczywistość rozszerzoną (AR - augmented reality).
W największym skrócie polega to na tym, że na karty książki nanosi się specjalne znaczniki, niewidoczne dla czytelnika, za to rozpoznawalne przez specjalną aplikację w smartfonie albo tablecie. Czytelnik może na taką kartkę "spojrzeć przez smartfon", w ten sposób uzyskuje dostęp do dodatkowych treści, również multimedialnych.
Niby nic nowego (technologia znana i udoskonalana od lat), a jednak...
piątek, 5 czerwca 2015
NowoczesnaPL.org. Skończyli zanim zaczęli
... a przynajmniej w Poznaniu.
Co skończyli? Skuteczne przekonywanie, że są nową, niezbrukaną politycznie siłą, wywodzącą się z sektora profesjonalistów. No bo trudno tworzyć regionalne struktury NOWEJ siły, w oparciu o człowieka ZNANEGO z wiernej służby facetowi, któremu dopiero co mieszkańcy Poznania powiedzieli głośno NIE.
Pełnomocnikiem NowoczesnaPL w Wielkopolsce został Łukasz Goździor, główny PR-owiec Ryszarda Grobelnego, który sromotnie przegrał wybory prezydenckie z nieznanym i mdłym Jackiem Jaśkowiakiem.
Pan Łukasz jest na pewno wysokiej klasy fachowcem (docenianym zresztą przez branżę marketingowo-PRową). Oczywiście, po zwolnieniu z Urzędu Miasta ma pełne prawo do uczestnictwa w polityce. Dziwić może jedynie to, że założyciele nowoczesnejPL nie wzięli pod uwagę kontekstu, w jakim nazwisko Pana Łukasza funkcjonuje w Poznaniu. Ktoś mógł to sprawdzić...
Co skończyli? Skuteczne przekonywanie, że są nową, niezbrukaną politycznie siłą, wywodzącą się z sektora profesjonalistów. No bo trudno tworzyć regionalne struktury NOWEJ siły, w oparciu o człowieka ZNANEGO z wiernej służby facetowi, któremu dopiero co mieszkańcy Poznania powiedzieli głośno NIE.
Pełnomocnikiem NowoczesnaPL w Wielkopolsce został Łukasz Goździor, główny PR-owiec Ryszarda Grobelnego, który sromotnie przegrał wybory prezydenckie z nieznanym i mdłym Jackiem Jaśkowiakiem.
Pan Łukasz jest na pewno wysokiej klasy fachowcem (docenianym zresztą przez branżę marketingowo-PRową). Oczywiście, po zwolnieniu z Urzędu Miasta ma pełne prawo do uczestnictwa w polityce. Dziwić może jedynie to, że założyciele nowoczesnejPL nie wzięli pod uwagę kontekstu, w jakim nazwisko Pana Łukasza funkcjonuje w Poznaniu. Ktoś mógł to sprawdzić...
wtorek, 12 maja 2015
Polityka v. 2.0. Struktury już niepotrzebne, Kukiz przetarł szlak
Muzyk rockowy Paweł Kukiz przed laty zaangażował się w politykę. Jak na śpiewaka rockowego przystało, postanowił rozbić polityczny beton nie zważający na realne potrzeby tzw. szarych obywateli. "Państwo jest nasze" - powtarzał.
I odniósł spektakularny sukces w wyborach prezydenckich. Nie przeszedł do drugiej tury, ale zdobył imponujące 20% głosów.
Ale tym razem nie interesuje mnie historia Kukiza (buntownik w polityce to nic nowego, podobnie jak niczym zaskakującym nie jest bunt wyborców głosujących na rockmana "na złość" zawodowym politykom). O wiele ciekawsza jest reakcja politycznego establishmentu, do którego zaliczam również ekspertów, komentatorów, publicystów...
Oni kompletnie nie rozumieją, że nowoczesność dała (takim jak Kukiz) buntownikom zupełnie nowe narzędzia. Narzędzia, dzięki którym ten bunt można w prosty sposób przekuć na realny sukces wyborczy.
Eksperci komentują potencjalne szanse polityczne grupy ludzi skupionych wokół Kukiza. I mówią tak: "partia Kukiza nie zdąży do jesiennych wyborów parlamentarnych stworzyć odpowiednich lokalnych struktur, które pozyskają równomierne poparcie w całym kraju". Ergo - partia Kukiza nie zagrozi wielkim partiom obecnym na scenie politycznej.
A ja twierdzę, że eksperci mylą się.
Bo ruch społeczny, uskrzydlony 20-procentowym poparciem dla Kukiza - buntowniczego symbolu, posłuży się Internetem. I bez tradycyjnych struktur w miastach, powiatach i gminach zdobędzie spory kawałek tortu.
Internet, dotąd będący dotąd forum wymiany poglądów i miejscem spotkań ludzi o podobnych zainteresowaniach, za moment stanie się narzędziem bezpośredniej demokracji - na niespotykaną w całej historii skalę.
Demokracja ateńska (współrządzenie tysięcy obywateli) czy złożony system referendów w Szwajcarii, to w porównaniu z możliwościami jakie daje Internet - po prostu nic...
Nie zdąży.
Ale i nie musi.
Zobaczycie.
(zdjęcie Pawła Kukiza - za oficjalną stroną www.kukiz.org)
I odniósł spektakularny sukces w wyborach prezydenckich. Nie przeszedł do drugiej tury, ale zdobył imponujące 20% głosów.
Ale tym razem nie interesuje mnie historia Kukiza (buntownik w polityce to nic nowego, podobnie jak niczym zaskakującym nie jest bunt wyborców głosujących na rockmana "na złość" zawodowym politykom). O wiele ciekawsza jest reakcja politycznego establishmentu, do którego zaliczam również ekspertów, komentatorów, publicystów...
Oni kompletnie nie rozumieją, że nowoczesność dała (takim jak Kukiz) buntownikom zupełnie nowe narzędzia. Narzędzia, dzięki którym ten bunt można w prosty sposób przekuć na realny sukces wyborczy.
Eksperci komentują potencjalne szanse polityczne grupy ludzi skupionych wokół Kukiza. I mówią tak: "partia Kukiza nie zdąży do jesiennych wyborów parlamentarnych stworzyć odpowiednich lokalnych struktur, które pozyskają równomierne poparcie w całym kraju". Ergo - partia Kukiza nie zagrozi wielkim partiom obecnym na scenie politycznej.
A ja twierdzę, że eksperci mylą się.
Bo ruch społeczny, uskrzydlony 20-procentowym poparciem dla Kukiza - buntowniczego symbolu, posłuży się Internetem. I bez tradycyjnych struktur w miastach, powiatach i gminach zdobędzie spory kawałek tortu.
Internet, dotąd będący dotąd forum wymiany poglądów i miejscem spotkań ludzi o podobnych zainteresowaniach, za moment stanie się narzędziem bezpośredniej demokracji - na niespotykaną w całej historii skalę.
Demokracja ateńska (współrządzenie tysięcy obywateli) czy złożony system referendów w Szwajcarii, to w porównaniu z możliwościami jakie daje Internet - po prostu nic...
- Czy aż tak trudno wyobrazić sobie partię, której członkowie będą mogli uczestniczyć w podejmowaniu praktycznie każdej decyzji - dzięki systemowi zdalnego głosowania?
- Czy aż tak trudno docenić emocjonalną siłę takiego zaangażowania w politykę, poczucia wpływu na państwo?
- Czy aż tak trudno zrozumieć, że dzięki takiemu narzędziu rozproszeni członkowie partii (a docelowo - cały elektorat), choć zatomizowani - będą stanowili niesamowitą siłę? W dodatku - bez dodatkowych, tradycyjnych struktur (bo po cóż one, skoro każdy z tysięcy, milionów współrządzących, ma równy głos)?
- Czy aż tak trudno dostrzec, że młode pokolenie (czyli naturalni buntownicy, którzy już raz wsparli buntowniczego Kukiza) komunikuje się w zupełnie inny sposób, nie poddając się tradycyjnym mediom, a skupiając się na internecie właśnie?
- Jakąż naiwnością trzeba się wykazać, by nie dostrzegać potęgi tego megademokratycznego narzędzia i z lekceważeniem powtarzać, że "Kukiz nie zdąży zbudować struktur"?
Nie zdąży.
Ale i nie musi.
Zobaczycie.
(zdjęcie Pawła Kukiza - za oficjalną stroną www.kukiz.org)
środa, 29 kwietnia 2015
Wskoczą do dziury. Jak nic
Zastanawiam się, czy ktokolwiek z pomysłodawców i administratorów wykopalisk archeologicznych, które rozpoczęły się na Starym Rynku, przed Ratuszem, kiedykolwiek był w tym miejscu w nocy z piątku na sobotę lub z soboty na niedzielę. Latem.
Chyba nie był. Bo gdyby był, na pewno nie zgodziłby się na to, żeby obszar badań wygrodzić takim ślicznym płoteczkiem.
Płotuńciem właściwie, biorąc pod uwagę energię piątkowo-sobotnich imprezowiczów.
Chyba nie był. Bo gdyby był, na pewno nie zgodziłby się na to, żeby obszar badań wygrodzić takim ślicznym płoteczkiem.
Płotuńciem właściwie, biorąc pod uwagę energię piątkowo-sobotnich imprezowiczów.
sobota, 25 kwietnia 2015
Władysław Bartoszewski. Desperacko poszukując Autorytetu
Zmarł Władysław Bartoszewski. Sędziwy polityk odszedł z dnia na dzień, zupełnie niespodziewanie. Zniknął nagle z życia publicznego, w którym był bardzo aktywnie obecny, do ostatnich chwil. Jego intelektualna kondycja, psychiczna siła i wytrwałość - zaskakiwała. W połączeniu z talentem do celnej riposty i bezpośredniością głoszenia poglądów - cechy miażdżące. Myślę, że dla wielu, młodszych od niego o 2-3-4 pokolenia, był uosobieniem marzenia "jeżeli się zestarzeć, to właśnie tak". Pewnie między innymi dlatego był idolem. Idolem również młodego pokolenia. Bo, powiedzmy to sobie szczerze, mentalnie był dwudziestolatkiem obdarzonym mądrością starca.
Odszedł, więc (zupełnie zrozumiałe) wielu podzieliło się ze światem smutkiem i żalem. Że "odszedł ostatni taki człowiek", że "teraz nie będziemy mieli już autorytetu".
No właśnie, do kogo mają się odwołać młodzi (albo młodsi) Polacy? Czy ma być tak jak prorokuje jeden z popkulturalnych myślicieli - musimy sami wziąć odpowiedzialność?
A jeżeli nawet, to czy czujemy się na siłach, by podołać temu wyzwaniu?
Odszedł, więc (zupełnie zrozumiałe) wielu podzieliło się ze światem smutkiem i żalem. Że "odszedł ostatni taki człowiek", że "teraz nie będziemy mieli już autorytetu".
No właśnie, do kogo mają się odwołać młodzi (albo młodsi) Polacy? Czy ma być tak jak prorokuje jeden z popkulturalnych myślicieli - musimy sami wziąć odpowiedzialność?
A jeżeli nawet, to czy czujemy się na siłach, by podołać temu wyzwaniu?
niedziela, 19 kwietnia 2015
Wszystko będzie dobrze. Z takimi autorami
Ogłaszam narodziny gwiazdy. Gwiazdy YouTube, od innych gwiazd różniącej się inteligencją i jakością żartu, godnie kontynuującego najlepsze tradycje polskiego niedosłownego, ale jakże celnego dowcipu.
To trzech facetów - częściowo znanych już polskiemu internetowi, choćby za sprawą słynnych "Facecji" (wkładanie historycznych postaci w konwencję facebookowej wymiany opinii) czy "Nowych wierszy sławnych poetów (genialna stylizacja współczesnych opowieści na formy charakterystyczne dla dawnych mistrzów rymu).
Ich kanał na YouTube nazywa się "Wszystko będzie dobrze".
I będzie.
Więcej niż dobrze.
Będzie doskonale.
Bo już tak jest.
To trzech facetów - częściowo znanych już polskiemu internetowi, choćby za sprawą słynnych "Facecji" (wkładanie historycznych postaci w konwencję facebookowej wymiany opinii) czy "Nowych wierszy sławnych poetów (genialna stylizacja współczesnych opowieści na formy charakterystyczne dla dawnych mistrzów rymu).
Ich kanał na YouTube nazywa się "Wszystko będzie dobrze".
I będzie.
Więcej niż dobrze.
Będzie doskonale.
Bo już tak jest.
środa, 15 kwietnia 2015
Babcia Monika. Słynna publibrytka traci zęby
Media niepoważne donoszą o miłym wydarzeniu w rodzinie Moniki Olejnik - bodaj najbardziej znanej polskiej dziennikarki politycznej (dawniej radiowej, dzisiaj telewizyjnej).
Syn p. Moniki doczekał się potomka. W związku z tym p. Monika stała się babcią.
Niby zwykła rzecz. Ale stawiająca publicystkę w dość trudnej sytuacji. Mówiąc szczerze - nie dziwię się, że (tak twierdzą jak zwykle doskonale poinformowane portale plotkarskie) zabroniła mówić do siebie per "babciu".
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Przekręć pan licznik... O sprzedaży samochodu
Oooo, a tu ślad rdzy. O, i jeszcze zawieszenie zużyte. No i to sprzęgło... Paaanie, słabo...
Kto kiedykolwiek sprzedawał jakikolwiek samochód - doskonale zna te komentarze. Co ciekawe - im samochód starszy, tym komentarzy więcej. Jakby naturalną rzeczą (oczekiwaną przez kupujących) było to, że z wiekiem pojazd jest w coraz lepszym stanie, od pewnego momentu nawet przewyższającym stan fabryczny...
Mam świeże doświadczenia związane ze sprzedażą (jak dotąd "in progress") 13-letniej Skody Octavii. Ogólnie samochód ceniony na rynku - za swoją niekłopotliwość, łatwość serwisowania, czyli zapytań nie brakuje.
Problem w tym, że moja Skoda ma zbyt mały przebieg. I teraz pytanie - czy przekręcać licznik, czy nie?
czwartek, 2 kwietnia 2015
Jaśkowiak odchodzi z Pl. Kolegiackiego. Już robi pierwsze kroki
Bardzo narzekałem na bezduszną, technokratyczną prezydenturę Ryszarda Grobelnego. Po ostatnich wyborach cieszyłem z jego odejścia. Dostał od mieszkańców Poznania czerwoną kartkę. Przypadkowym zwycięzcą wyborów okazał się Jacek Jaśkowiak.
To, co kilka miesięcy temu było domysłem, teraz staje się pewnością.
Potwierdza się, że nowy prezydent Poznania jest prezydentem chwilowym, który ma tylko wywietrzyć urząd przed nadejściem Prawdziwego Prezydenta.
To, co kilka miesięcy temu było domysłem, teraz staje się pewnością.
Potwierdza się, że nowy prezydent Poznania jest prezydentem chwilowym, który ma tylko wywietrzyć urząd przed nadejściem Prawdziwego Prezydenta.
piątek, 13 marca 2015
Mademoiselle Carmel. Będzie sukces
Takie wieczory lubię. Iść z ciekawości na koncert zespołu, do którego niedawno przystąpił kolega i... zorientować się, że kolega przystąpił do bardzo dobrego zespołu. Właściwie zespołu skazanego na sukces.
Za trzy lata Mademoiselle Carmel & The Zebras będą na topie. Są skazani na sukces. Artystyczny i (jeżeli będzie więcej po polsku) komercyjny.
Bo jeżeli charyzmatyczną wokalistkę w pidżamie w gwiazdy, pięknie interpretującą fajne piosenki, wspiera grupa dobrych muzyków, inaczej być nie może.
Mademoiselle Carmel (oczywiście pseudonim artystyczny), przeurocza okrągła mulatka o bardzo fajnym, ciepłym, matowym głosie, na scenie eksploduje naturalną energią i zaraża słuchaczy optymizmem. Wybuchowe połączenie, które każdemu największemu ponurakowi (jak ja) wywołuje na twarzy uśmiech. Bardzo zgrabne, zdystansowane teksty piosenek, fajna muzyka.
Do tego świetna sekcja rytmiczna z bardzo kompetentnym gitarzystą, ciekawe partie klawiszy z cyfrowego akordeonu i smaczki z perkusjonaliów.
Za trzy lata Mademoiselle Carmel & The Zebras będą na topie. Są skazani na sukces. Artystyczny i (jeżeli będzie więcej po polsku) komercyjny.
Bo jeżeli charyzmatyczną wokalistkę w pidżamie w gwiazdy, pięknie interpretującą fajne piosenki, wspiera grupa dobrych muzyków, inaczej być nie może.
Mademoiselle Carmel (oczywiście pseudonim artystyczny), przeurocza okrągła mulatka o bardzo fajnym, ciepłym, matowym głosie, na scenie eksploduje naturalną energią i zaraża słuchaczy optymizmem. Wybuchowe połączenie, które każdemu największemu ponurakowi (jak ja) wywołuje na twarzy uśmiech. Bardzo zgrabne, zdystansowane teksty piosenek, fajna muzyka.
Do tego świetna sekcja rytmiczna z bardzo kompetentnym gitarzystą, ciekawe partie klawiszy z cyfrowego akordeonu i smaczki z perkusjonaliów.
niedziela, 1 marca 2015
Siku za 15 złotych. W Koninie
Wyobraź sobie, że za skorzystanie z toalety (zwykłe siusiu) musisz zapłacić... 15 złotych. Tak jest w Koninie. W budynku, w którym oprócz siedziby prywatnej uczelni znajduje się basen.
Byłem zszokowany. Oczywiście w pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć (bo któż by uwierzył), tym bardziej że toaleta naprawdę marna.
Byłem zszokowany. Oczywiście w pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć (bo któż by uwierzył), tym bardziej że toaleta naprawdę marna.
niedziela, 15 lutego 2015
Odżałowane i zapłacone, więc zostanie! Rolnik wygrywa z korpo
Kilkaset metrów od autostrady A-2, jednego z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć młodego polskiego kapitalizmu, swoją rolniczą działalność prowadzi dwóch panów. Spółka, nazwana bezpretensjonalnie nazwiskami wspólników, ma się chyba nieźle, bo paczkowane warzywa z jej logo znaleźć można w znanej sieci marketów.
W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.
Już polubiłem obu rolników-wspólników.
W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.
Już polubiłem obu rolników-wspólników.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















