piątek, 13 marca 2020

Biznesmeni śmieciowi. Jaka to skala?

W dobie wirusa natknąłem się na jakieś (zasadne skądinąd) rozważania na temat sytuacji pracowników zatrudnionych na tzw. umowach śmieciowych. Że sytuacja życiowa nie pozwala im odbyć słusznej kwarantanny - bo za przerwy w pracy nikt im nie płaci, więc jakakolwiek przerwa oznacza brak pieniędzy na żywność, rachunki, czynsz...
W złej sytuacji są zubożali artyści, żyjący (oprócz słabo opłacanego etatu w instytucji kultury) z dzięsiątków przypadkowych i nieregularnych chałtur. Tu też sytuacja krytyczna.
A co z przedsiębiorcami? Gorzej.




Serio. Jest marnie.
Śmiem twierdzić, że tak wychwalana (i głaskana przy okazji kolejnych kampanii wyborczych) grupa malusieńkich przedsiębiorców (w lwiej części - po prostu samozatrudnionych, ale statystycznie kwalifikowanych do grupy własnego biznesu) stoi na skraju przepaści.
Bo nawet w czasach niewirusowych ledwie wiążą koniec z końcem, zwykle jako podwykonawcy na łasce kapryśnego i chytrego zleceniodawcy. Do pierwszego starcza im na styk, ZUS bezlitośnie pobiera swój haracz, skarbówka nie ma litości i reaguje już na 3-dniowe opóźnienia zapłaty VAT, tygodniowy urlop (taki prawdziwy, bez pracy) jest nieosiągalnym luksusem, a na chorowanie - nie można sobie pozwolić...

Teraz to właśnie oni jako pierwsi padną ofiarą cięć, oszczędności, ograniczenia produkcji, usług. Tak, właśnie oni - nie mający szans na kredyt obrotowy pozwalający przetrwać ciężkie chwile (albo nie potrafiący sobie go załatwić), nie posiadający żadnych oszczędności (ani „firmowych” ani prywatnych), za to - z dziećmi do wykarmienia i rachunkami do zapłacenia...

Tego ciężaru nie odczują w takim stopniu pracownicy etatowi, czy nawet  niewidoczni dla systemu „śmieciowy etatowcy” z gastronomii, firm ochroniarskich, sprzątających itd...
Bo „śmieciowym przedsiębiorcom” ktoś kiedyś dał nadzieję i dotąd żyli tą nadzieją.

Teraz niestety przyszedł czas na weryfikację.
Boję się o nich.

2 komentarze:

  1. Nasz kraj nawet w najmniejszym stopniu nie jest przystosowany do prowadzenia biznesów. Już na samym początku własnej działalności napotykamy problemy z biurokracją, która jest ogromna. Przyszedł kryzys wirusowy i nagle wszystko się wali a wiele małych przedsiębiorstw upada. Niestety takie są skutki śmieciowej polityki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Renata Zawadzka17 kwietnia 2026 16:06

    Przeczytałam wpis o "biznesmenach śmieciowych" i skali tego zjawiska. To rzeczywiście problem, który widać na każdym kroku — zwłaszcza gdy interesuje się branżą motoryzacyjną i recyklingiem części samochodowych.Z mojego doświadczenia: wiele osób kupuje auta do rozbiórki bez najmniejszej kontroli nad tym, gdzie trafiają części i złom. Nieetyczni pośrednicy handlują bez wiedzy, gdzie rzeczywiście idą te materiały. U mnie to było punktem przegięcia — właśnie dlatego zaczęłam zajmować się tym bardziej świadomie, z transparentnością na każdym etapie pracy.Skala problemu, o której piszesz, ma bezpośredni wpływ na środowisko i jakość dostępnych części zamiennych na rynku wtórnym. Warto wybierać partnerów biznesowych, którzy dokumentują cały proces i są odpowiedzialni za finał — nie tylko za szybki zarobek.

    OdpowiedzUsuń