niedziela, 30 września 2018

O Żydach - publicystycznie i... rzetelnie

Nie da się ukryć, wciągnęła mnie tematyka żydowska. Może nie kulturowo, obyczajowo (to jakoś mniej mnie pociąga). Ale czuję potrzebę przepracowania tej przedziwnej relacji polsko-żydowskiej, głęboko osadzonej gdzieś w historii, a sięgającej współczesności. Do tego potrzebne są źródła. Rzetelne i przekonujące.






Bardzo pouczająca była (prawie) równoległa lektura dwóch autorów, którzy na te relacje patrzą jednak z dwóch stron. Owszem, starają się zachować pozory obiektywizmu, ale... no właśnie.

"Żydzi" Piotra Zychowicza sprzedawani są jako pozycja "niepoprawna politycznie". Dla mnie to reklama raczej odstręczająca niż zachęcająca (taki toporny marketing, mrugnięcie okiem do tych, którzy o Żydach "swoje wiedzą").
Nie będę ukrywał - już wcześniej autor trochę mnie do siebie zniechęcił - pozycją "Obłęd 1944". Dowodził, snując wizje political fiction, że polscy patrioci powinni u schyłku II wojny światowej raczej dogadywać się z Niemcami, niż wywoływać Powstanie Warszawskie, z góry skazane na klęskę. Tamta książka wydała mi się taka, hmmm, naciągana. 
Ale dobrze, sięgnąłem po "Żydów" - szukając mocnych dowodów usprawiedliwiających polski antysemityzm. Bo w gruncie rzeczy do tego to się sprowadza.

Nie znalazłem.
Jasne, autor odwołuje się do konkretów. Udokumentowanych, z odpowiednim źródłowym zapleczem. Problem w tym, że te historie nie mają choćby ułamka tej siły rażenia, co narracja drugiej strony. Przede wszystkim dlatego, że są to głównie opowieści o fatalnych jednostkowych przypadkach, a nie fatalnym standardzie.

O tym fatalnym standardzie pisze z kolei Henryk Grynberg w "Memorbuch". Opowieść o kompetentnym wydawcy encyklopedii jest tu chyba pretekstem do pełnych erudycji wtrętów historycznych, poświęconych historii Żydów w Europie. Niekoniecznie ze szczególnym uwzględnieniem Polski.
Grynberg, w przeciwieństwie do Zychowicza (stosującego tanie chwyty publicystyczne, rodem z prostolinijnych periodyków politycznych), udowadnia, że Żydzi faktycznie... zawsze mieli (delikatnie mówiąc) pod górkę.
Przy czym robi to na naprawdę wysokim poziomie.
Może z przekonaniem, że fakty mówią same za siebie, i P.Zychowicz niewiele jest w stanie zwojować wobec trudnej historii?

W każdym razie, w tym naukowym starciu, Grynberg zdecydowanie wygrywa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz