Co tu dużo mówić - jestem fanem sędziego Michała Laskowskiego. Wcale nie dlatego, że ostatnio - jako rzecznik Sądu Najwyższego - bardzo często pojawia się w mediach z wypowiedziami będącymi w kontrze do chuligańskiej narracji "znakomitej zmiany". Na pewno inteligentne, piekielnie celne, a jednocześnie subtelne komentarze dotyczące totalnej niekompetencji "prawników" PiS przysporzyły sędziemu ML wielu czysto "politycznych" wielbicieli.
Ale miałem okazję obserwować jego pracę jeszcze w czasach normalnego orzekania w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, a później - prezesowania w tym sądzie. A jeszcze później - aktywności w Sądzie Apelacyjnym.
I mogę powiedzieć tylko jedno - chciałbym mieć takich polityków.
Dlaczego?
- Bo profesjonalizm. W każdym słowie słyszę odwołanie do wiedzy. Zdobytej na studiach, podczas aplikacji, praktyki, zaczerpniętej z orzecznictwa...,
- Bo uczciwość. Wiem, nie każdy musi wierzyć w to, że ten, czy inni sędziowie Sądu Najwyższego są uczciwi, czy nawet krystalicznie uczciwi. Ja wierzę, znam gościa,
- Bo szczerość. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę raczej znać przykrą prawdę niż ładną konfabulację. Choćby po to, by przygotować się do tej trudnej prawdy. Sędzia ML potrafi powiedzieć wprost - np. informując o tym, że sędziowie Sądu Najwyższego nie wyjdą na ulicę (o czym marzyliby co bardziej zdeterminowani opozycjoniści),
- Bo umiejętność spokojnego, czytelnego przedstawiania trudnych tematów. To nieczęste...,
- Bo komunikacja z ogromnym wyczuciem, w kompromisie między jednoznacznością i uprzejmym zdecydowaniem, a szacunkiem dla adwersarza.
To wszystko są cechy, których zdecydowanie brakuje naszym politykom. Wszystkim.
To są cechy, które mogłyby skłonić mnie (i pewnie tysiące innych) do głosowania z pełnym przekonaniem i identyfikacją na GODNE osoby.
Ponieważ sędzia Michał Laskowski te cechy posiada, najprościej byłoby zagłosować właśnie na niego. I tu pojawia się smutek, bo on, jak znam życie, nie zrezygnuje z sędziowskiej pasji i misji...
Ale może to i dobrze.
Dobrze, że są przynajmniej daje nam jakiś punkt odniesienia. Ale czy politycy są w stanie dogonić taki wzorzec? Śmiem wątpić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz