Firma Netia znów zaskoczyła.
Nie, nie zaskoczyła tym, że przysłała już trzeci taki sam router (mimo mojego trzykrotnego zgłaszania uprzejmemu Panu w infolinii, że te routery na innych łączach działają i najwyraźniej problemem jest niekompatybilność sprzętu z łączem), nie zaskoczyła również tym, że znów przysłała tego samego "swojego/dobrego" technika (powoli zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać), nie zaskoczyło mnie również to, że "u technika wszystko jest ok", tzn. jego modem na moim łączu synchronizuje się z centralą bez problemu.
Przygotowany byłem również na to, że PROCEDURA nakaże... przysłać mi kolejny router.
(gwoli sprawiedliwości - router INNY niż poprzednie trzy; a więc może, może...)
Zaskoczył mnie miły Pan w infolinii, który współczując mi miesięcznego pozostawania bez firmowego dostępu do internetu (co przy specyfice mojej firmy praktycznie uniemożliwia zarabianie na życie), zaproponował - uwaga - tymczasowe rozwiązanie w postaci internetu radiowego.
O! Pomyślałem z uznaniem - czyli jednak troszczą się o klienta, dbają o to, żeby jego biznes nie ucierpiał wskutek kilkutygodniowej bezwładności systemu serwisowego Netii. Super! Cywilizowane warunki, prawdziwa nowoczesność i zupełnie inne zwyczaje niż w osławionej "telekomunie".
Szybko mi minęło.
Bo Pan dopowiedział, że ta usługa to nie forma rekompensaty czy rozwiązanie tymczasowe zastępujące kablowe łącze.
Po prostu jest promocja. I mogę sobie taki radiowy internet odpalić w biurze za małe (chyba) 30 złotych.
Rzuciłem słuchawką.
PS.
Gdyby ktoś chciał wiedzieć nieco więcej o moich zmaganiach z Netią - polecam:
http://paluszkiewicz.blogspot.com/2011/06/netia-wspiera-twoj-biznes-i-uczy.html#more
http://paluszkiewicz.blogspot.com/2011/06/netia-wspiera-twoj-biznes-ostatni-list.html#more
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz