środa, 11 lipca 2018

W kieszeni dolar. A raczej - milion dolarów

Dawno nie było o muzyce. Nie, że nie było o czym pisać. Raczej - nie było czasu.
Ale teraz nie mogę sobie odmówić przyjemności rekomendowania nowej płyty bandu Sąsiedzi. Nie znacie? Nie dziwię się. Bo Sąsiedzi działają od (wielu) lat, ale w dość hermetycznym, folkowo-szantowym środowisku.
Płyta nosi tytuł "W kieszeni dolar". To nawiązanie do tekstu jednej z piosenek.
Jestem przekonany, że to zdecydowanie zbyt niska stawka. Nowi Sąsiedzi są warci o wiele więcej niż 1 USD.




Co my tu mamy? Spójną, dobrze "wchodzącą" set-listę utworów z pogranicza folku celtyckiego, folku karpackiego i szanty klasycznej. Bardzo dobrze ułożoną, spójną, w fajnych proporcjach językowych (polski-angielski). Zdecydowanie - dobrze wyprodukowany (ale nie "przeprodukowany"), przemyślany repertuar, nienachalnie pokazujący możliwości zespołu.

A są one wielkie.
Sąsiedzi są bardzo sprawni instrumentalnie, i jeszcze sprawniejsi wokalnie. Słychać, że czerpią z najlepszych wzorców. Jest maniera wykonawcza, ale nie jest to na pewno tania stylizacja na "klasyczną szantę" albo "klasycznego jiga".
Sąsiedzi są czujni, wrażliwi, staranni, skupieni. A do tego są po prostu... muzykalni.
Ten przymiotnik, chyba nieco zapomniany i niedoceniony, w tym przypadku jest najlepszym określeniem.

Powiem zatem wielkimi literami.
MU-ZY-KAL-NI

Polecam "W kieszeni dolar" z całego serca.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz