Od razu przyznam - dotąd ekrany dotykowe były dla mnie miłym, ciekawym gadżetem. W iPhone'ach, moim już rocznym HTC Magic, w macanych niedawno iPadach... Dopiero kiedy Młody sięgnął po matczynego smartfona ze świetną grą o burzących i złośliwych Ptakach, kiedy zobaczyłem, jak zręcznie gładzi ekran, ZROZUMIAŁEM.
Dla czterolatka, który wcześniej nie miał do czynienia z grami, komputerową myszką właściwie nie potrafi się posługiwać, dotykowy ekran okazał się całkowicie naturalnym środowiskiem. Wystarczyło kilka chwil, żeby intuicyjnie wyczuł, jak ruch małych paluszków przekłada się na ruch postaci w grze. Teraz, z niemalejącą fascynacją wpatruję się w płynne gesty, dotąd nieznane zespolenie ludzkiego organizmu z interfejsem cyfrowej maszyny.
Już mamy przyszłość. Zobaczmy co dla naszych dzieci będzie współczesnością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz