Ktoś tam wygrał. Ktoś przegrał. Kogoś wywalą ze stołka prezesa, bo wynik okazał się nędzny. Kto inny będzie w zaciszu omawiał z innymi komu powierzyć funkcję premiera. Wybory za nami.
Najbardziej mniej cieszy to, że wreszcie będzie można zająć się czymś normalnym, a nie rozmyślaniem o sensie i bezsensie wybierania mniejszego zła, irytowaniem przy lekturze tekstów w politycznych gazetach, nicniedającymi dyskusjami ze znajomymi reprezentującymi podobne poglądy, bądź o poglądach kompletnie przeciwstawnych.
Przecież to nie nasze życie. To co TAM się dzieje, nie ma na nas większego wpływu. Robimy i robić będziemy swoje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz