Zdziwiłem się. Że gra komputerowa może być tak rysunkowo wysmakowana, subtelna, może tak magicznie uwodzić urokiem symbolicznych postaci, ich grą, pięknie naszkicowanym (dosłownie) charakterem. Że może tak wspaniale budować nastrój oszczędnym dźwiękiem i fantastyczną zróżnicowaną muzyką. A jednocześnie - nie zmuszać do pośpiechu, zapewniając prawdziwy relaks. Nie jestem nawet niedzielnym graczem, więc zdziwienie było tym większe.
No jasne, poszedłem na skróty, korzystając z podpowiedzi (choć część rodziny próbowała ambitnie przejść samodzielnie)... nie mam dość cierpliwości, ciekawość zwyciężyła. Ale i tak to było kilka miłych godzin obcowania z prawdziwą sztuką. A potem jeszcze zajrzałem na stronę czeskiego studia Amanita Design (http://www.amanita-design.net). Warto...
Po przygodach rezolutnego robocika - czas na poważniejsze sprawy...
No pięknie, to już przepadłam. A tak się starałam trzymać od gier z daleka... Tę muszę nabyć, nie ma innego wyjścia. Żegnaj praco, żegnajcie obowiązki domowe. Chyba że na razie spróbuję na okrągło oglądać trailer :)
OdpowiedzUsuńMożna ją nabyć, w pakiecie za grosze, w ramach akcji http://www.humblebundle.com/ :))). My tak zrobiliśmy, gier jest kilka, kosztowały razem 10 USD, a samo Machinarium w Polsce kosztuje chyba jakieś 40 PLN ;)
OdpowiedzUsuńThe Humble Indie Bundle #2 is over, Sir.
OdpowiedzUsuńAle to nie szkodzi. Będą następne projekty. A tymczasem odżałowane 29,99 PLN - za to mam metalowe pudełko :)