Kilkaset metrów od autostrady A-2, jednego z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć młodego polskiego kapitalizmu, swoją rolniczą działalność prowadzi dwóch panów. Spółka, nazwana bezpretensjonalnie nazwiskami wspólników, ma się chyba nieźle, bo paczkowane warzywa z jej logo znaleźć można w znanej sieci marketów.
W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.
Już polubiłem obu rolników-wspólników.
